- Sto...sto dwadzieścia...sto trzydzieści...sto czterdzieści - głośno liczyła Yvonne. A wreszcie zawołala:
- Pan mówił prawdę. Pana wóz ma przerzutkę!
- Naprawdę? - uradował się komisarz. Grube krople potu pojawiły się na jego łysej głowie. - To niech pan da gaz do dechy, cudzoziemcze. Przecież oni uwożą oryginał Van Gogha. Jeśli go ukradną, moja kariera w policji będzie skończona.