Skłaniam się ku opinii, że ktoś mi tego wirusa podrzucił. Próbuję ustalić moment, w którym do tego doszło.
Józef Życiński jako uczestnik życia publicznego w Polsce był kłamcą i łajdakiem. Łajdactwem nazywam przyczynianie się do szerzenia zamętu wśród bliźnich i rodaków, zamętu w sprawach kluczowych w płaszczyźnie politycznej, społecznej, w świeckim wymiarze dziejów. Łajdactwem było perfidne oszukiwanie opinii publicznej w sprawach lustracyjnych.
Aktor coraz częściej jest dziś błaznem niż prorokiem. Próbuję bronić tego, co w tym zawodzie jest najwspanialsze – możliwości wpływania chociaż przez chwilę na innych, ich dusze, myśli, uczucia. Wolałbym panować nad publicznością, niż żeby ona panowała nade mną.
Problem teatru polega na tym, że zmarnował ostatnie kilkanaście lat na pokazywanie tego, co się w życiu i miłości nie udaje. Próbuję zająć się tym, co ma sens.
Próbuję interpretować klasykę, nie demolując jej. Należę do formacji, która marzy, by uspokoił się chaos i zniknęło z naszego życia wszelkiej maści paskudztwo.
Apeluję do Lecha Kaczyńskiego, żeby wytrzeźwiał i wreszcie przedstawił opinii publicznej, co naprawdę myśli w pełni swoich przytomnych sił.
Podejrzewam, że nie ma w Polsce polityka, który by cieszył się opinią takiego człowieka, który robi dokładnie wszystko to, co mówi.
Nie ma niczego, czego obawiał bym się tak bardzo jak podzielenia republiki na dwie wielkie partie, każda skupiona wokół swojego lidera i grająca przeciwko drugiej. To, w mojej skromnej opinii, jest największym politycznym zagrożeniem pod naszą konstytucją.
Moim problemem jest to że się wykańczam... Próbuję zostać artystką, być prawdziwą, i czasami czuję że jestem na granicy szaleństwa próbując wydobyć najprawdziwszą cząstkę siebie na zewnątrz a to jest bardzo trudne. Czasami myślę że "muszę być po prostu prawdziwa" ale nie przychodzi to łatwo, zawsze mam takie sekretne uczucie że jestem fałszywa, że imituję.
Nawet nie próbuję ich zrozumieć. Po prostu akceptuję je takie, jakie są – ze wszystkim, co w nich dobre i wszystkim, co w nich złe. Zazwyczaj staram się nikogo nie oceniać, zwłaszcza że nigdy nie wychodziło mi to najlepiej. Takie nastawienie, postawa sędziego, rodzi zresztą w życiu najwięcej konfliktów.
Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań.