Przeszedłszy burzliwą młodość, marzył o spokoju.
Młodość przehulałem, a resztę życia zostawiłem sobie na czarną godzinę. Proste.
Głupi ujawnia całego swego ducha, lecz mądry utrzymuje go w spokoju aż do końca.
Miarą człowieka nie jest zachowanie w chwilach spokoju, lecz to, co czyni, gdy nadchodzi czas próby.
Młodość jest zaletą nie okolicznością.
Dla mnie spokój jest silnie powiązany z pięknem, bo kiedy mamy spokój, nie ma pośpiechu, wszystko można celebrować. A dopiero wtedy zaczynamy dostrzegać różnice. Mam wrażenie, że o spokój powinno się walczyć, o nasze prawo do świętego spokoju. Niewielu podejmuje tę walkę, a wielu jej nie wygrywa, chociaż ją podejmuje.
Potrzebuję treningów, ciężkiej pracy i spokoju. Jeśli media napompują balonik, to mi to wcale nie pomoże.
Nie mogę zaznać spokoju. Jazz jest całym moim życiem. Dzięki niemu znalazłem się w Nowym Jorku. Chciałem się tam znaleźć nie po to, by odnieść jakiś sukces, ale po to, by pojechać do korzeni i się sprawdzić.
Moje poszukiwania muzyczne pokazują, czego i mi brakuje w życiu: spokoju, uwagi, refleksji czy właśnie czułości, na przykład w dźwięku.