Nic, co człowiek robi, nie poniża go tak bardzo jak nienawiść.
Zawsze jest właściwy czas aby zrobić coś właściwego.
Nienawiść paraliżuje życie; miłość je uwalnia. Nienawiść dezorientuje życie; miłość je harmonizuje. Nienawiść zaciemnia życie; miłość je oświeca.
Mam dość ludzi, którzy mówią, że ten ruch został zinfiltrowany przez komunistów. W tym ruchu wolnościowym jest tylu komunistów, ilu jest Eskimosów na Florydzie.
Istnieje coś takiego jak wolność z wyczerpania. Niektórzy ludzie są tak wyczerpani jarzmem ucisku, że się poddają. (...) Jest to rodzaj negatywnej wolności i rezygnacji, który często ogarnia życie uciśnionych.
Innym powodem, dla którego musimy kochać naszych wrogów, jest to, że nienawiść rani duszę i wypacza osobowość. Pamiętając, że nienawiść jest złą i niebezpieczną siłą, zbyt często myślimy o tym, co robi z osobą, której się nienawidzi. Jest to zrozumiałe, ponieważ nienawiść wyrządza swoim ofiarom nieodwracalne szkody. (...) Ale jest też druga strona, której nigdy nie wolno nam przeoczyć. Nienawiść jest tak samo szkodliwa dla osoby, która nienawidzi. Jak niekontrolowany rak, nienawiść wyniszcza osobowość i niszczy jej witalną jedność. Nienawiść niszczy poczucie wartości i obiektywizm człowieka. Powoduje, że opisuje piękno jako brzydkie, a brzydkie jako piękne i myli prawdę z fałszem, a fałsz z prawdą.
Uważam, że segregacja /rasowa/ jest całkowicie niechrześcijańska i przeciwna wszystkiemu, za czym opowiada się religia chrześcijańska.
Marzę, iż pewnego dnia ten naród powstanie, aby żyć wedle prawdziwego znaczenia swego credo: „uważamy za prawdę oczywistą, że wszyscy ludzie zostali stworzeni równymi”.
Marzę, że pewnego dnia na czerwonych wzgórzach Georgii synowie dawnych niewolników i synowie dawnych właścicieli niewolników będą mogli zasiąść razem przy braterskim stole. (…)
Marzę, iż pewnego dnia moich czworo dzieci będzie żyło wśród narodu, w którym ludzi nie osądza się na podstawie koloru ich skóry, ale na podstawie tego, jacy są.
Bunt jest językiem niewysłuchanych.
Muszę przyznać, że w ciągu ostatnich paru lat doznałem głębokiego rozczarowania umiarkowanymi Białymi. Jestem blisko dojścia do przykrego wniosku, że największą przeszkodą w walce Czarnych o swoją wolność nie jest członek Ku Klux Klanu, czy Rady Białych Obywateli, ale umiarkowany Biały, którego bardziej obchodzi „porządek” niż sprawiedliwość; który woli negatywny pokój, definiowany przez nieobecność napięcia, od pozytywnego pokoju, definiowanego przez obecność sprawiedliwość; który ciągle mówi „Zgadzam się z celem, do którego dążysz, ale nie mogę zgodzić się z twoimi metodami akcji bezpośredniej”; któremu w swojej protekcjonalności wydaje się, że może ustalać, kiedy będzie odpowiedni czas na wolność innego człowieka; który żyje złudzeniami czasu i nieustannie radzi Czarnym, by poczekali na „lepszy moment”. Powierzchowne zrozumienie ze strony osób o dobrej woli jest bardziej frustrujące niż absolutne niezrozumienie ze strony osób o złej woli. Obojętna akceptacja oburza znacznie mocniej niż wyrażone wprost odrzucenie.
Nasze życie zaczyna się kończyć w dniu, w którym zaczynamy przemilczać ważne tematy.
Nauczyliśmy się fruwać niczym ptaki na niebie, pływać jak ryby w morzach, ale nie nauczyliśmy się tej prostej sztuki, by żyć ze sobą jak bracia.
Znamy upokorzenia, znamy obraźliwy język, zepchnięto nas w otchłań opresji. I zdecydowaliśmy się podnieść, czyniąc protest naszą jedyną bronią. To, że mamy prawo do protestu, przysparza Ameryce ogromnej chwały.
Nawet jeśli codziennie jesteśmy zatrzymywani, wykorzystywani, deptani, to nigdy nie pozwólmy nikomu sprawić, że upadniemy tak nisko, by zacząć go nienawidzić. Musimy użyć oręża miłości. Musimy współczuć tym, którzy nas nienawidzą, i być dla nich wyrozumiali. Musimy uświadomić sobie, że wielu z nich nauczono, by nas nienawidzili, i że ludzie ci nie są w pełni odpowiedzialni za swoją nienawiść. Lecz w naszym życiu stoimy u progu dnia, jesteśmy zawsze tuż przed świtem.
Wierzę, że ostatnie słowo będzie należeć do nieuzbrojonej prawdy i bezwarunkowej miłości.
Ten kto biernie akceptuje zło, jest za nie tak samo odpowiedzialny jak ten, co je popełnia.
Tchórzliwi zapytają: Czy jest to bezpieczne? Oportuniści spytają: czy jest to politycznie poprawne? Próżni zapytają: Czy jest to popularne? Ale świadomi zapytają: Czy jest to słuszne? I nadejdzie czas, gdy ktoś musi zająć pozycję, która nie jest ani bezpieczna, ani polityczna, ani popularna, ale ktoś musi ją zająć, bo jest słuszna.
Niesprawiedliwość gdziekolwiek jest zagrożeniem dla sprawiedliwości wszędzie.
Jeśli ktokolwiek z was będzie w pobliżu, gdy dożyję swoich dni, wiedzcie, że nie chcę długiego pogrzebu, a jeśli ktoś ma wygłosić mowę, powiedzcie mu, by nie mówił zbyt długo. Powiedzcie mu, by nie wspominał o pokojowej Nagrodzie Nobla - to nie jest istotne. (...) Chciałbym, żeby ktoś wspomniał o dniu, w którym Martin Luther King Jr. próbował oddać swoje życie, służąc innym. Chciałbym, by powiedziano, że tego dnia Martin Luther King Jr. próbował kogoś kochać.
Jeśli człowiek nie odkrył czegoś, za co jest gotowy umrzeć, nie jest zdolny do życia.