Z początkiem wiosny koczy się sto dni od 13 grudnia, także nasze sto dni izolacji. Czasem wydaje mi się, że wśród otaczającej zieleni lasu i jeziora chodzę po gruzach, nie gruzach naszych marzeń i dążeń, ale gruzach nam zaproponowanych do życia. Rzeczywistość niekoniecznie jest właśnie taka; jest rzeczywistość gruzów, w których ocala się na nowo sens czegoś głębszego, trwalszego niż gruzy. Ale wiem również, że te sto dni utrwaliły w nas coś bardzo trwałego, co jest i w tych żołnierzach, którzy nas pilinują, i tych wszystkich, którzy tu przyjeżdżają. I że także tu w Jaworzu jest ta trwałość spokoju. Między przeżywaniem klęski a przeżywaniem próby i doświadczenia jest istotna różnica.
Nie możemy pozwolić rządom nas uciszać.