Po prostu w miarę upływu czasu popadamy w coraz większe otępienie.
Jesteśmy coraz bardziej zmęczeni. Przestajemy być prawdziwi w rozpaczy i wierności. Bez oporu oddajemy je czasowi. A potem interesuje nas już tylko jedno - żeby napchać co dzień brzuch i oblizać palce. Pod tym względem nic się w nas nie zmienia. Dwa dni bez pokarmu i przestajemy być sobą.
Nie ma co, daleko zaszliśmy - my, ludzkość!
Nie mogę bez dreszczu wspominać tego strasznego czasu.