Nigdy nie byłem antysemitą. Jednakże z powodu politycznego rodowodu mojego ugrupowania i koneksji rodzinnych, czułem, że po prostu muszę być w Jedwabnem. Ta wizyta zszokowała i środowisko „Gazety Wyborczej”, ale i środowisko mojego ówczesnego zaplecza politycznego, czyli Ligi Polskich Rodzin.
