Mówię otwarcie: ja też marnuję jedzenie. Ale odkąd, właśnie pisząc tę książkę, pozbierałem sobie to wszystko do kupy, i dotarło do mnie że natychmiast muszę włączyć troskę o resztę stworzonego świata w obręb mojego chrześcijaństwa, zobaczyć że to nieodłączna część orędzia Ewangelii, idę małymi krokami ku naprawdę dobrej zmianie. Prawie całkiem zrezygnowałem z plastikowych butelek.
Jedzenie bobu jest zbrodnią, którą da się porównać ze zjadaniem głów własnych rodziców.