- Kustosz jest szalony, panie dyrektorze - stwierdziła [panna Wierzchoń].
- Tak - z troską kiwnął głową dyrektor Marczak.
A po chwili namysłu wrzasnął z przestrachu:
- Panie Tomaszu, niechże się pan opanuje. Niech się pan opamięta...
Co Pan znów, Panie, no co Pan za skróty... kto Pana, kto Pana informacje dawał.
Panie prezesie, melduję wykonanie zadania!