(...) Jej chód stał się niepewny, prawie codziennie gdzieś się przewracała, o coś się raniła, a przynajmniej wypadał jej z ręki jakiś przedmiot.
Było w tym nieodparte pragnienie upadku. Żyła w ciągłym zawrocie głowy.
Ten, który upada, mówi: "Podnieś mnie!" Tomasz ją cierpliwie podnosił.
