Jeden młody człowiek mieszka w małej, rozpadającej się chatce przy plaży i codziennie wypływa swoją łódką na ocean łowić ryby nie tylko dlatego, że coś jeść trzeba, ale też dlatego, że na wodzie czuje sie wolny. A poza tym chce zapewnić sobie i swojej rodzinie lepszy byt, a więc wychodzi z siebie, żeby wracać z jak największym połowem. Za to, co zarobił na nadwyżkach, kupuje z czasem większą łódź, żeby łowić jeszcze więcej. Potem trzecią i czwartą, i z biegiem lat ma już całą flotę takich łodzi. Jest coraz bogatszy, ma duży dom i kwitnący interes, ale nerwy i ciągła presja związane z prowadzeniem firmy robią swoje. Mężczyzna uświadamia sobie, że najszczęśliwszy był, mieszkając w małej chatce i łowiąc ryby z małej łódki… bo najważniejsze w życiu są spokój i poczucie wolności.
Matematyka jest tak stara, jak stary jest człowiek.