- Czy nigdy nie pomyślała pani, aby wyjść za mąż? - zapytałem ją. (...)
- Niech pan nie będzie złośliwy. Ja naprawdę nie umiem gotować. A w ogóle, dlaczego pan się tym interesuje?
- Bo mam już dosyć pani narzeczonych. Ten na „Jawie 50” znowu za nami jedzie. Nie jest to wprawdzie pani osobisty narzeczony, bo osobistym jest Jacek, ale w każdym razie to jeden z narzeczonych.
Obejrzała się.
- Ach, to Romek - stwierdziła. - Dzwonił do mnie wczoraj i obiecałam, że około dwunastej wyskoczę na kawę. Czekał na mnie, biedak.
- W godzinach pracy chciała pani wyskoczyć na kawę? - oburzyłem się.
- Tak. A czy pan tego nigdy nie robi?
- Nigdy! - oświadczyłem z mocą.
- Dureń - stwierdziła.
- Co takiego? - aż mi tchu zabrakło.
- To nie było do pana, tylko do Romka. Po co się wlecze za nami?