Absolutna doskonałość wynalazku graniczy więc z zatraceniem wynalazczości. I podobnie jak w narzędziu zaciera się powoli wszelki mechanizm zewnętrzny i bierzemy do ręki przedmiot już tak naturalny jak kamień ogładzony przez morze, tak i maszyna – co jest rzeczą przecież godną podziwu – w czasie używania pozwala zapomnieć o sobie.