Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Władysław Reymont

Władysław Reymont cytaty

Władysław Reymont (ur. niedziela, 7 maja 1876; zm. sobota, 5 grudnia 1925) przeżył 49 lat, 6 miesięcy i 28 dni

Władysław Reymont a właściwie Stanisław Władysław Rejment był polskim powieściopisarzem i nowelistą. Zajmował się także w mniejszym stopniu pisaniem wierszy oraz reportażem. Jego epopeja "Chłopi" przyniosła mu Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury.

Książki Władysława Reymonta:

Chłopi Komediantka

A cóż ty myślisz, filistrze jeden, że ja mam duszę jednokomórkową, którą można wziąć w garść, ścisnąć, obejrzeć i stwierdzić, że jest z tego lub owego gatunku?!... Bez etykietowania, panie Kotlicki. Precz z klasyfikacją! Wy już nie umiecie nic, tylko gatunkować!

Serca ludzkie są po to, żeby się wspierały wzajemnie...

W życiu, jak w pociągu – każdy chciał by przejechać na gapę.

Rzeczywistość jest z tej samej przędzy co i marzenia.

Prawda nie ma Ojczyzny, przeto bywa traktowana jak włóczęga.

Jaki korzeń, taka nać, taka córka, jaka mać.

Chłop jak sięga, to przysięga
Jak dostaje, to przestaje.

Bieda łacniej przekuwa człowieka niźli kowal żelazo.

– Moje uczucie bierze pani za komedię?... Przekonam panią, że to nie komedia, przekonam!...
– Dobrze, ale jutro na Bielanach – przerwała podając mu rękę na pożegnanie i nucąc jakąś piosnkę poszła do garderoby.

Kotlicki patrzał za nią pożądliwie, gryzł usta i burzył się ze złości.

– Komediantka! – szepnął w końcu, wychodząc z teatru.

Wiatr i życie to wielki młyn, w którym się trą na miazgę mózgi i sumienia.

Największym dobrem człowieka jest to, że może zapominać, inaczej nie mógłby żyć zupełnie.

Mnie się zdaje, że powinno się zawsze stać w szeregu jednym lub drugim i czegoś pragnąć, coś robić, pracować i kłaść cała duszę, i żyć z całą pasją…

Jest niewielu, którzy z księgi przyrody czytają i biorą dla siebie pokarm żywota.

Gniewa się tylko lub raduje głupstwo. Człowiek powinien patrzeć, obserwować i na swoją drogę.

Bieda to ogień, co spala drzewo, puch i wszelkie śmiecie, ale metal szlachetny wychodzi z niego jeszcze czystszym.

Chałupy trzeszczały, bo raz wraz wichura parła barami ściany, tłukła się o węgły, podważała okapy, za przyciesie się brała, w drzwi tłukła jakby łbem, że niejedne puściły, szyby gnietła, aż trza było wśród nocy wstawać i przytykać poduszkami, bo darła się do wnętrza z kwikiem, kiej ta świnia uprzykrzona, a tak prażyła ziąbem, iż ludzie pod pierzynami a kostnieli!

A ruchali się żwawo, bo mróz prażył i poganiał galanto.

Ksiądz wszedł na ambonę, i wszyscy zadarli głowy i wpatrywali się w dobrodzieja, któren w białej komży pochylił się nad narodem i czytał Ewangelię – a światła i farby biły na niego z okien, że widział się wszystkim jako ten anioł płynący na tęczy...

Jak stary młódkę bierze, diabeł się cieszy, bo profit z tego miał będzie.

Galeria - kliknij aby powiększyć