Mam to szczęście, że bardzo kręci mnie to co robię, a naturę mam taką, że dla mnie odpoczynkiem jest zmiana zajęcia. Pisanie książek i dyskutowanie z ludźmi na spotkaniach autorskich to zdecydowanie ulubiony fragment mojej pracy.
Zło jest przecież zawsze do przełknięcia tylko pod postacią dobra.
Śmiech najdoskonalej demaskuje fałsz i kłamstwo. W chwilach radości człowiek staje zaś w prawdzie wobec Boga, to znaczy staje taki, jaki jest, staje się sobą.
Skoro wierzymy w to, że oprócz świata widzialnego może istnieć również jakiś niewidzialny, to tak jak w widzialnym możemy paść ofiarą psychicznej czy fizycznej przemocy, tak i w wymiarze niewidzialnym ktoś może nam przygrzać cegłówką lub przejechać maczetą po żebrach.
Są jednak tacy (i ja do nich należę), którzy twierdzą, że gdy człowiek zafunduje sobie w środku zimy pobudkę o piątej, szare dni nabierają koloru i sensu. Po prostu po rannym zrywaniu i błąkaniu się w ciemnym domy ma się gwarancję, że nic gorszego człowieka już w danym dniu nie spotka.
Pozostaje pogodzić się z okrutną myślą – kalendarz Boga wygląda nieco inaczej niż ten, który mamy w głowach.
Najważniejsze nie są pieniądze, największym darem jest uwaga i czas.
(...) wiara to również intuicja, spostrzegawczość, zdolność realnej, nieulegającej stereotypom ocenie. To również odwaga pójścia pod prąd, gdy wszyscy krzyczą, że ci, co nie płyną z prądem to wrogowie, wichrzyciele.
Komunia Święta to Ciało Przedwiecznego Boga, a nie duchowy prozac, który możesz łyknąć zawsze, gdy łapie Cię dół.
Wszystkich, którym kiedykolwiek zdarzyło się myśleć, że świat nie ma sensu, a ludzie są źli, proszę by przeczytali tę książkę do końca. Przekonają się, jak bardzo się mylili.