I Babicz się załamał! Głód życia okazał się mocniejszy od głodu prawdy. I zaczął pisać o wszystkim pod dyktando. I oszkalował 24 osoby, z których znał – na dobrą sprawę – tylko cztery! Przez cały czas badań – żywiono go dobrze, ale nie do syta, aby przy pierwszej próbie oporu znów móc zagrozić głodem.
Dreszcz przenika, gdy się czyta jego wspomnienia, spisane przed śmiercią: z jak wysoka – i jak nisko przy tym upaść może człowiek nawet tak mężny! Jak nisko każdy z nas upaść może...I dwudziestu czterech ludzi, niczego nieświadomych, poszło pod mur albo na nowe, długoletnie katusze. A Babicza – jeszcze przed rozprawą – posłano do sowchozu jako asenizatora. Później musiał świadczyć na rozprawie, sam dostał nową dychę z tym, że pierwszą mu anulowano – ale umarł w obozie przed końcem tej drugiej kary.
