Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty poetów

Zobacz listę poetów

Powiązane tematy: poezja

Poeci wg. narodowości

Mówią, że sowa była córką piekarza.(...) Wiemy, czym jesteśmy, ale nie wiemy, co się z nami stanie.

Miej więcej, niż zapowiadasz,
Więcej wiedz, niżeli gadasz;
Mniej pożyczaj, niż posiadasz,
Zyskuj więcej, niż zakładasz.

Jam twój niewolnik, cóż mi więc przystoi
jak czekać chwili twojego zachcenia?
Mój czas nic nie wart, chyba w służbie twojej
i tylko twego słuchać mi zlecenia.
Patrząc na zegar, jak się tarcza zmienia
Ni zwać gorzkimi rozstania gorycze,
Skoro raz słudze rzekłeś - do widzenia.
I myśli nie śmiem pytać się zazdrosnych,
Dokąd pójść mogłeś i co możesz czynić
Lecz dumam tylko, niewolnik żałosny
Jak tam, gdzie jesteś szczęśliwi są inni.
Tak wielkim błaznem miłość, że w twej woli,
Czyń, co zapragniesz, nic go nie zaboli.

(...) ziszcza się na nas ta prawda,
Że kiedy kogo nawiedzają smutki,
To nigdy luzem, a zawsze gromadnie.

A kto w potrzebie niby przyjaciela wzywa,
Gotowego w nim sobie wroga wychowywa...

Sonet LXVI

W śmierć jak w sen odejść pragnę, znużony tym wszystkim:
Tym, jak rzadko zasługę nagradza zapłata,
Jak miernota się stroi i raduje zyskiem,
Jak czystą ufność krzywdzi wiarołomstwo świata,

Znużony - odejść pragnę; lecz chęć w sobie dławię:
Jeśli umrę, sam na sam ze światem cię zostawię.

Jak hańba blask honoru rychło brudem maże,
Jak żądza na złą drogę dziewiczość sprowadza,
Jak zacność bezskutecznie odpiera potwarze,
Jak moc pospólną trwoni nieudolna władza,
Jak sztuce zatykają usta jej wrogowie,
Jak naukę w pacht biorą ignorantów stada,
Jak prostą prawdomówność głupotą się zowie,
Jak dobro złu na sługę najwyżej się nada.

Znużony - odejść pragnę; lecz chęć w sobie dławię:
Jeśli umrę, sam na sam ze światem cię zostawię.

Pięknym jest brzydkie, brzydkim piękne.
Wzlećmy w mgłę i powietrze stęchłe.

Miej zawżdy
Ucho otworem, ale rzadko kiedy
Otwieraj usta. Chwytaj zdania drugich,
Ale sąd własny zatrzymuj przy sobie.

Powiedz, gdzie miłość się rodzi?
Czy w głowie, czy w sercu wschodzi?
Co ją żywi, co ją płodzi?
Powiedz! Powiedz!

Ja ci tylko powiedzieć pragnąłem,
Że jedność tworzą serca zrosłe społem.
Na łona skute w przysięgi ogniwa
Szata wierności niepodzielnie spływa.

Gdy twarz twą widzę, dla mnie noc dniem białym,
I przeto mniemam, żem jest tu nie w nocy.
Nie brak mi świata towarzystw w tym gaju,
Bo za świat cały ty jeden mi starczysz.
Któż więc powiedzieć może, żem samotna,
Jeśli tu na mnie cały świat pogląda.

Nie wiem, co robię, lecz odkryć się boję,
Że moje oczy serce zwodzą moje.
Z ludzkich się planów przeznaczenie śmieje:
Niech się i ze mną, jak chcą losy, dzieje!

Rozumiem jednak zawsze, że prawdziwym
Jądrem i źródłem tej jego choroby
Jest bezwzajemna miłość.

Czegoż bym się lękał?
To życie szpilki złamanej nie warte,
A dusza moja, jak on, nieśmiertelna.

Noce są zdrowe, gwiazdy nieszkodliwe,
Złe śpi, ustają czarodziejskie wpływy,
Tak święty jest ten czas i dobroczynny.

Lecz co jest lichym, podłym, bez znaczenia
Miłość w dostojne i kształtne przemienia.

Na świat przyszedłem, by być błaznem losu.

Miłość jak piorun w jego grzmi westchnieniach,
Jak błyskawica w jego oczach świeci.

Ach, jakże słodką jest miłość naprawdę,
Kiedy jej mara taką rozkosz sprawia!

Bogdaj to trwałe, zbyt wytrwałe ciało
Stopniało, w lotną parę się rozwiało!
Lub bogdaj Ten, tam w niebie, nie był karą
Zagroził samobójcy! Boże! Boże!
Jak nudnym, nędznym, lichym i jałowym
Zda mi się cały obrót tego świata!