Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

- Harry. Jak miło cię spotkać. - Cześć (...) - Mam nadzieję, że czujesz się dobrze? - zapytał z godnością Percy, jakby był burmistrzem i witał gościa w ratuszu.(...) - Harry! - krzyknął Fred, odpychając łokciem Percy'ego i kłaniając się nisko. - Okropnie się cieszę, że się spotykamy, stary... - To cudowne (...) Naprawdę niesamowite.

Okazało się zresztą, że wie o jednorożcach tyle, co o swoich ulubionych potworach, choć dawał jasno do zrozumienia, że nie są zbyt ciekawe, bo nie mają jadowitych kłów.

Czy już ci nie mówiłem, że uśmiercanie szlam już mnie nie interesuje? Od wielu miesięcy mam nowy cel, a jest nim...jesteś nim ty...

SCORPIUS
- Rose Granger - Weasley. Zaprosiłem na bal Rose Granger - Weasley.
ALBUS
- A ona odmówiła.
SCORPIUS
- Ale ją zaprosiłem. Zasiałem ziarno, z którego wyrośnie nasze przyszłe małżeństwo.

Drzwi sowiarni otworzyły się z trzaskiem. Fred i Georgie przeszli przez próg.
- Co tu robicie?- zapytali równocześnie Ron i Fred.
- Wysyłamy list- odpowiedzieli równocześnie Harry i George.
- Co, o tej porze?- zapytali równocześnie Hermiona i Fred
Fred wyszczerzył zęby.
- No dobra, nie będziemy was pytać, jeśli wy przestaniecie pytać nas...

Otwieram się na sam koniec.

- Gdzie jest profesor Snape?
- Używając popularnego określenia, dał drapaka.

Moim zdaniem w pewnym momencie trzeba dokonać wyboru, kim chcesz zostać. I powiem ci, że w takiej właśnie chwili potrzebujesz albo rodzica, albo przyjaciela. Jeśli zdążyłeś znienawidzić rodzica i nie masz przyjaciół, jesteś zupełnie sam, a taka samotność jest bardzo trudna.

- Ufam Severusowi Snape'owi - oznajmił Dumbledore. - Zapomniałem tylko...to jeszcze jedn błąd starego człowieka...że istnieją rany zbyt głębokie, by się mogły zabliźnić. Myślałem, że profesor Snape potrafi przezwyciężyć w sobie to, co czuje do twojego ojca...i myliłem się.

Firenzo! Co ty wyprawiasz? Masz człowieka na grzbiecie! Co za wstyd! Zachowujesz się jak zwykły muł!

- Naprawdę?! Gryffindor pochodził z Doliny Godryka?!
- Harry, czy Ty naprawdę nigdy nie zaglądałeś do Dziejów magii?
- No wiesz...- mruknął, uśmiechając się chyba po raz pierwszy od paru miesięcy-Może kiedyś zajrzałem...kiedy je kupiłem...

(o Parszywku, szczurze Rona) - Tylko jadł i spał. Sam to mówiłeś, Ron - powiedział George. - Raz ugryzł Goyle'a w naszej obronie! - rzekł Ron.
(...) - To była jego wielka chwila - zgodził się Fred, walcząc z atakiem śmiechu.
- A blizna na palcu Goyle'a będzie wieczystym symbolem jego bohaterstwa.

- To dziwny facet, ten Dumbledore. Myślę, że chciał mi dać szansę. Chyba wiedział, co się tutaj dzieje. Widział, co zamierzamy zrobić i zamiast nas powstrzymać, pomagał nam, żebyśmy potrafili tego dokonać. Uczył nas. To nie był przypadek, że pozwolił mi odkryć, jak działa to lustro. Jakby uważał, że mam prawo zmierzyć się z Voldemortem, jeśli tylko zdołam... - Taak, Dumbledore to stuknięty facet, zgadza się.

Trudno żyć z ludźmi, którzy utknęli w przeszłości, prawda?

- Ale co z tym kamieniem panie Lovegood? Z tym, który pan nazwał Kamieniem Wskrzeszenia?
- Jak to co z nim?
- No...Jak może coś takiego istnieć?
- A można udowodnić, że nie istnieje?
Hermiona spojrzała na niego z oburzeniem.
- Ależ to jest...Bardzo przepraszam, ale to jest po prostu śmieszne! Niby jak mogę udowodnić, że on nie istnieje? Co, może mam brać po kolei do ręki wszystkie kamyki świata, żeby każdy wypróbować? W ten sposób można udowodnić istnienia czegokolwiek, jeśli jedyną podstawą wiary, że coś istnieje, jest niemożność udowodnienia, że to coś nie istnieje.

- Musimy zaproponować mu coś innego, coś równie drogocennego.
- Wspaniale. Zaraz pójdę i wezmę z naszej kolekcji jakiś inny starożytny miecz wykuty przez goblinów, a ty możesz go zawinąć w kolorowy papier.

Jak cudownie można przysłonić problem emocjonalny udając, że dąży się do perfekcji.

- Lily? Severusie, po tych wszystkich latach?
- Zawsze.

- Więc dlaczego na wewnętrznej stronie okładki jest nazwisko "Roonil Wazlib"?
W Harrym zamarło serce.
- To moja ksywka.
- Twoja ksywka - powtórzył Snape.
- No tak...tak mnie nazywają moi przyjaciele.
- Wiem, co to jest ksywka - wycedził Snape.

- Teraz odprowadzą cię do ministerstwa, tam zostaniesz formalnie oskarżony i wysłany do Azkabanu, gdzie będziesz czekał na proces! - Ach...tak - powiedział łagodnie Dumbledore. - Tak, myślę, że możemy natrafić na małą przeszkodę. - przeszkodę? - powtórzył Knot głosem wciąż drgającym radością. - Nie widzę żadnych przeszkód, Dumbledore. - No cóż, ale ja niestety widzę - powiedział Dumbledore takim tonem, jakby się usprawiedliwiał.(...) - Cóż...wydaje mi się, że ulegasz pewnemu złudzeniu, Korneliuszu. Wydaje ci się, że ja...zaraz, jak to się mówi?...aha, że "oddam się dobrowolnie w ręce władz". Obawiam się, że wcale nie oddam się dobrowolnie w niczyje ręce, Korneliuszu. Nie mam najmniejszego zamiaru dać się wysłać do Azkabanu. Oczywiście mógłbym z niego uciec, ale to zbyteczna strata czasu, a szczerze mówiąc, mam mnóstwo spraw na głowie.