Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Tacy młodzi - powiedział w końcu - a z tak wieloma toczą bój.

Słyszenie głosów, których nikt inny nie słyszy, nie jest dobrą oznaką, nawet w świecie czarodziejów.

Wiesz, co najbardziej kochałem w Twojej matce? Zawsze pomagała odnaleźć mi światło w ciemności. Dzięki niej świat, a przynajmniej mój świat, był mniej mroczny".

- Pan chyba ŻARTUJE! - krzyknął Fred Weasley.(...) - Ja wcale nie żartuję, panie Weasley - powiedział - choć teraz, jak już pan o tym wspomniał, przypomniał mi się znakomity dowcip, który usłyszałem tego lata, o trollu, wiedźmie i krasnoludku, którzy wchodzą do baru i...(...)- Ee...ale może nie czas, żeby... - zmieszał się Dumbledore.

-Nie wierzę! Nie wierzę! Och, Ron, to cudownie! Prefekt! Jak każdy w tej rodzinie!
-A ja i Fred to co, jesteśmy tylko sąsiadami ?

Odwrócony plecami do drzwi stał tam Draco Malfoy, zaciskając dłonie na umywalce i pochylając nad nią nisko głowę. -Przestań - jęknęła Jęcząca Marta z jednej z kabin. -Przestań...powiedz mi, co cię dręczy...mogę ci pomóc... -Nikt nie może mi pomóc - odrzekł Malfoy, dygocząc na całym ciele. -Nie mogę tego zrobić...nie mogę...to nie działa...a jeśli szybko tego nie zrobię...on powiedział, że mnie zabije...I Harry zdał sobie sprawę - a wstrząsnęło to nim tak, że osłupiał - że Malfoy płacze, naprawdę płacze, łzy spływały po jego bladej twarzy i skapywały do brudnej umywalki.

- Na tym stanowisku ciąży jakaś klątwa. Nikomu nie udało się wytrzymać na nim więcej niż rok...Quirrell nawet postradał życie. Jeśli o mnie chodzi, to będę trzymał kciuki by doszło do jeszcze jednej śmierci.

-Zgodziłeś się tylko dlatego, żeby wrócić do jej łask.
-W miłości i na wojnie wszystko jest dozwolone, a tutaj mamy do czynienia po trochu z jednym i drugim.

Niewinni zawsze są pierwszymi ofiarami.

Czuł się tak, jakby między jego ciałem i świadomością zerwało się połączenie. Jego członki działały bez świadomych instrukcji, jakby był pasażerem, a nie kierowcą ciała, które miała opuścić.

Zgredek: Jakie to piękne miejsce na spotkanie z przyjacielem. Zgredek jest szczęśliwy, że może tu być z przyjacielem, z Harrym Potterem

Widzisz, Harry, kiedy się dorasta w jednym domu z George'em i Fredem to szybko dochodzi się do wniosku, że wszystko jest możliwe, jeżeli tylko nie brak ci tupetu...

Tak trudno nam oprzeć się pokusie zrobienia wrażenia na innych, kiedy jesteśmy razem.

HERMIONA
A Snape? Co robi Snape w tym innym świecie?

SNAPE
Zapewne jestem martwy. (Patrzy na Scorpiusa, któremu rzednie mina. Snape uśmiecha się blado) Mój widok trochę za bardzo cię zaskoczył. (..) Kto?

SCORPIUS
Voldemort.

SNAPE
Jakie to irytujące. (Zapada cisza. Snape się zastanawia) Cóż, śmierć z ręki Czarnego Pana chyba nie przynosi ujmy.

HERMIONA
Tak mi przykro, Severusie.
(Snape (...) ruchem głowy wskazuje na Rona)

SNAPE
Przynajmniej on nie jest moim mężem.

Ludzie nie dzielą się na dobrych i śmierciożerców

Po raz kolejny okazujesz delikatność tępego topora.

Konsekwencje naszych działań są zawsze tak złożone, tak różnorodne, czasem wręcz sprzeczne [...].

- Profesor Severus Snape, nauczyciel z tej szkoły, rozkazuje ci ujawnić informacje, które ukrywasz! - zawołał Snape, uderzając różdżką w mapę.
Na pergaminie zaczynały pojawiać się słowa, jakby je pisała niewidzialna ręka.
- Pan Lunatyk przesyła wyrazy szacunku profesorowi Snape'owi i uprasza go, by zechciał nie wtykać swojego długiego nochala w sprawy innych ludzi.
Snape zmarszczył czoło. Harry gapił się, oniemiały, na czarne litery. Ale mapa na tym nie poprzestała. Pojawiło się kolejne zdanie.
- Pan Rogacz zgadza się z panem Lunatykiem i pragnie dodać, że profesor Snape jest wrednym głupolem.
Byłoby to bardzo śmieszne, gdyby sytuacja nie była tak poważna. A tu...nowe zdanie...
- Pan Łapa pragnie wyrazić swe zdumienie, jak taki kretyn mógł zostać profesorem.
Harry zamknął oczy z przererażenia. Kiedy je otworzył mapa wypowiedziała już wszystko co miała do powiedzenia:
- Pan Glizdogon życzy profesorowi Snape'owi miłego dnia i radzi mu umyć włosy, bo kleją się od łoju.

Oto nadszedł koniec. Nie ma żadnej nadziei...nie może liczyć na żadną pomoc. I kiedy słyszał, jak Voldemort podchodzi coraz bliżej, wiedział tylko jedno, a świadomość tego była ponad strach i rozum: nie umrze, klęcząc u stóp Voldemorta...Umrze wyprostowany, jak jego ojciec, umrze, próbując się bronić, nawet jeśli żadna obrona nie jest możliwa...

-Teraz kafla ma Johnson, tak, Johnson, cóż za gracz z tej dziewczyny, powtarzam to od lat, ale ona wciąż nie chce ze mną chodzić...
-JORDAN!- ryknęła profesor McGonagall.