Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Prawdziwa trudność, a zarazem wielkość, polegała na tym, żeby być tym, kim się jest naprawdę, nawet jeśli - a raczej zwłaszcza gdy- oznaczałoby to bycie okrutnym czy niebezpiecznym. Odwaga polegała na tym, żeby nie starać się ukryć zwierzęcia, którym się jest. Z drugiej jednak strony należało unikać bycia zwierzęciem w większym stopniu, niż było się nim w rzeczywistości.

(...) głos Cho dźwięczał mu w uszach za każdym krokiem. Z Cedrikiem. Z Cedrikiem Diggorym. A już zaczynał lubić Cedrika, już gotów był zapomnieć, że pokonał go w quidditchu i jest taki przystojny, taki popularny, kibicują mu prawie wszyscy. Teraz nagle uświadomił sobie, że tak naprawdę Cedrik jest bezwartościowym przystojniakiem, którego mózg nie wypełniłby kieliszka do jajka.

Zrozumiał, że staje wobec tego, przed czym Moody zawsze ich ostrzegał...wobec niemożliwego do zablokowania zaklęcia Avada kedavra, a Voldemort miał rację: tym razem nie było przy nim matki, która oddałaby za niego życie...Tym razem był zupełnie sam, pozbawiony jakiejkolwiek ochrony...

(...) Sprawdźcie, czy to coś, co łypie na was ślepiami, ma nogi. Jeśli ma, możecie śmiało spojrzeć mu w te ślepia, chociaż jeśli to będzie naprawdę Sami-Wiecie-kto, to będzie i tak ostatnia rzecz, jaką zrobicie w życiu.

Nadzieja nigdy nie wygasa.

- Dostałem awans - oznajmił (...), a ton jakim to powiedział, mógł sugerować, że właśnie został najwyższym władcą wszechświata.

(...) To najlepsza drużyna Gryffindoru od wielu lat. Wychodzimy po zwycięstwo. I wiem, że zwyciężymy. Obrzucił ich groźnym spojrzeniem, jakby chciał dodać "albo przegramy".

Nauczył się już jednak w tym roku, że czas nigdy nie spowalnia biegu, kiedy czeka nas coś nieprzyjemnego...

Harry spojrzał na olbrzyma (...) i wyjąkał tylko:
-Kim pan jest?
Olbrzym zacmokał.
- Cholibka, przecież ja się nie przedstawiłam. Rubeus Hagrid, strażnik kluczy i gajowy w Hogwarcie.

Wyciągnął coś, co wyglądało jak ładna, oprawiona książka. Harry otworzył ją z ciekawością. W środku było pełno czarodziejskich fotografii. Z każdej strony uśmiechali się i machali do niego rękami jego rodzice.
- Wysłałem sowy do wszystkich kolegów szkolnych twoich starych, prosiłem o zdjęcia...wiedziałem, że nie masz ani jednego...podoba ci się?
Harry nie był w stanie wypowiedzieć słowa, ale Hagrid to zrozumiał.

- W zeszłym roku wszystko świadczyło o tym, że w Hogwarcie jest ktoś, kto chce cię zabić, Harry! - żachnął się Syriusz. - W tym roku wiemy, że poza Hogwartem jest ktoś, kto pragnie pozabijać nas wszystkich [...].

Oślepiła go biała mgła. Nie może się poddać...expecto patronum...nic nie widać, a tam w oddali, słychać znajomy krzyk...expecto patronum...Pomacał na oślep i wyczuł rękę Syriusza...Nie zabiorą go, nie pozwoli na to...

Kły bazyliszka z głośnym klekotem powypadały Hermionie z ramion. Podbiegła do Rona, rzuciła mu się na szyję i pocałowała go w usta. Ron też rzucił kły i miotłę i odpowiedział na to z takim samym entuzjazmem, że stopy Hermiony zawisły w powietrzu.

Fats uważał, że dziewięćdziesiąt dziewięć procent ludzkości popełnia błąd, który polega na wstydzeniu się tego, kim się jest: ludzie kłamali w tej kwestii - kłamali i udawali kogoś innego.

- (...) Wiktor zawsze mówił...Ron odwrócił do niej głowę tak szybko, że o mały włos nie skręcił sobie karku i zapytał:
- Tak? Co mówił Wikuś?
- Ha, ha, ale śmieszne-powiedziała Hermiona znudzonym tonem.

- Irytku, zrób jej [Umbridge] piekło w naszym imieniu.

- Po co ją przedrzeźniałeś?
- Naśmiewała się z moich wąsów!
- Ja też, czegoś tak głupiego jeszcze nie widziałem.

Ja nie do końca chwytam jej system wartości.

- Nie wstydzę się przyznać, Harry, że zawsze potrafiłem oczarować ludzi, którzy byli mi potrzebni. Ginny obnażyła przede mną swoją duszę, a jej dusza okazała się akurat tym, czego potrzebowałem. Żywiłem się jej najgłębszymi lękami, najbardziej skrytymi tajemnicami i stawałem się coraz silniejszy. Stawałem się coraz potężniejszy, Harry, o wiele potężniejszy od małej panny Weasley. Na tyle potężny, że zacząłem karmić pannę Weasley moimi sekretami, że zacząłem przelewać swoją duszę w jej duszę...

- Jestem profesorem? - zdziwił się nieco Lockhart. - Wielkie nieba, chyba musiałem być beznadziejny, co?