Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

To był jego syn, powiedział Bathcat.
Który?
Ten chłopak w kącie, ciachnięty nożem.
Był ciachnięty?
Jeden z tych facetów przy stole go ciachnął. Grali w karty i jeden go ciachnął.
Dlaczego nie wyszedł?
Sam go o to spytałem.
I co powiedział?
Odpowiedział pytaniem. Że niby dokąd miał pójść?

Sny pełne kolorów. Czy śmierć może przyzywać inaczej? Po przebudzeniu zimnym świtem wszystko błyskawicznie obracało się w popiół. Niczym dawne malowidła ścienne w grobowcach wystawione nagle na światło dnia.

Sędzia rozpostarł się na krześle, mierząc Holme'a spojrzeniem od stóp do głów. Nie wydajesz mi się złym człowiekiem, Holme. Ale nie wyglądasz mi też na dziecko szczęścia. Mój tatko powtarzał, że każdy jest kowalem swojego losu, osobiście widzi mi się jednak, że można by dyskutować z jego zdaniem.

Tutaj spałem. Łóżeczko było pod tamtą ścianą. Żeby nocami liczonymi w tysiące śnić sny dziecięcej wyobraźni, światy tak piękne lub przerażające, jakie tylko mogą być, ale żaden niepodobny do tego, który ostatecznie nastał.

Z kawałka przydrożnej trzciny wystrugał chłopcu piszczałkę i teraz wyjął ją z kieszeni i mu dał. Chłopiec wziął ją bez słowa. Po chwili został w tyle i zaczął dmuchać. Bezkształtna muzyka dla nadchodzących czasów. Albo ostatnia muzyka na ziemi przywołana z popiołów zagłady.

Oto jak kończą się takie historie. W zamęcie, przekleństwach i we krwi. Pili dalej, wiatr dął ulicami, gwiazdy wisiały nisko na zachodnim niebie, a ci trzej młodzi mężczyźni zadarli z innymi, i padły słowa, których nie dało się odwołać, a o świcie dzieciak i starszy szeregowiec uklękli nad chłopakiem z Missouri, który miał na imię Earl, i mówili do niego, ale nie odpowiadał.

- Więzienie jest jak - jak wy to nazywacie? Salon de bellaza?
- Salon piękności.
- Salon piękności. Wspaniałe miejsce do plotek. Wszyscy wiedzą o sobie wszystko. Bo zbrodnia to frapujący temat. Każdy to wie.

W tej sprawie nie miałem nic do powiedzenia. Każda chwila życia jest punktem zwrotnym i w każdej dokonuje się wyboru. Kiedyś go dokonałaś. Wszystko później było jego następstwem. Raz narysowany kształt nie da się zmienić. Nie można wytrzeć ani jednej kreski. Nie wierzę, że wypadłby orzeł zgodnie z twoim życzeniem. W jaki sposób? Droga człowieka na tym świecie rzadko się zmienia, a jeszcze rzadziej raptownie. Twoją drogę było widać od samego początku.

Wielka księga mówi, że ten, kto mieczem wojuje, od miecza ginie, powiedział Murzyn. Sędzia się uśmiechnął, z twarzą połyskującą od tłuszczu. A który zacny człowiek chciałby inaczej? Spytał.

Tata zawsze powtarzał, żeby po prostu dawać z siebie wszystko i mówić prawdę. Powtarzał, że nic nie przynosi duszy takiego spokoju jak to, że rano po przebudzeniu człowiek nie musi roztrząsać kim jest. A jak się zrobi coś złego, to trzeba się śmiało przyznać, przeprosić i żyć dalej. Nie targać tego ze sobą.

Jeśli coś stanowiło tajemnicę na tym świecie, to nie jego granice, bo przecież był bezkresny i nieogarniony, chodziły po nim stworzenia jeszcze straszniejsze, ludzie innego koloru skóry i istoty, jakich człowiek dotąd nie oglądał, a jednak nic z tego nie było im bardziej obce niż własne serca, co tam największa dzicz, co tam największa bestia.

kochasz brata swego albo umierasz.

Ciekawym, czy są inne takie światy jak nasz, powiedział. Czy może taki jest tylko jeden.

- Wiele rzeczy wygląda lepiej z daleka. - Taa? - Tak myślę. - Pewnie tak. Na przykład ta część życia, którą już masz za sobą.

Zachodnia cywilizacja wyparowała ostatecznie razem z dymem w kominach Dachau, ale byłem nią zbyt zauroczony, by to zauważyć. Teraz widzę...

Myślisz, że on chodzi i mówi do takich ludzi, o których wie, że go nie będą słuchać? Myślisz, że ma tyle wolnego czasu?

Patrzył, jak kilofem i oskardem rozpruwają skalisty stok, odsłaniając wielkie kłębowisko węży liczące może setkę. Stłoczonych w obronie przed chłodem. Matowe sznury ich ciał poruszające się niemrawo w zimnym ostrym świetle. Niczym wnętrzności jakiejś wielkiej bestii wystawione na świat. Ludzie oblali wszystkie benzyną, żeby je spalić żywcem, nie mając innego leku na zło, jak tylko zniszczyć to, co postrzegali jako jego wizerunek. Płonące węże wiły się straszliwie, niektóre pełzały w płomieniach po dnie jamy, oświetlając jej ciemniejsze zakamarki. Były nieme, więc nie rozlegały się żadne okrzyki bólu, a ludzie w ciszy patrzyli, jak palą się, skręcają i czernieją, a o zmierzchu rozeszli się w milczeniu na wieczerzę, każdy zabierając własne myśli do domu.

Noc. Górskie wąwozy grały psimi głosami, zawisającymi żałobnym trenem w coraz chłodniejszym powietrzu. Wśród pierzastej ciszy polatuchy szybowały z drzewa na drzewo nad głową starca, który siedział na spróchniałej kłodzie i niespokojnymi stopami deptał jadowite krzewinki sumaka...

Późnym latem góra praży się pod niebem z bezlitosnego błękitu. Czerwony kurz drogi biegnącej obok sadu jest jak pył z ceglarskiego pieca. Nie da się go utrzymać w garści. Gorące wiatry pną się po zboczu, nadciągają z doliny, cuchnąc jak nieświeży oddech trojeścią, chlewem, gnijącą roślinnością. Wysokie pobocza z czerwonej gliny wieńczy zwiędły wiciokrzew i uschnięty, zakurzony groszek. Pod koniec lipca chylą się tu łany kukurydzy, spieczone zeschłe, jakby pokonane. Cała zieleń jest wyblakła i sucha. Glina pęka i rozłupuje się w bezliku mikrokataklizmów, a tu i ówdzie na zniszczałej ziemi wapienne głazy leżą jak szkółki grzejących się w słońcu delfinów, garbiąc szare, żłobkowane grzbiety pod piekielnym niebem.

Musisz znaleźć miejsce, gdzie uczynki Boga i człowieka są jednym. Gdzie nie można ich odróżnić.