- Naprawdę umierasz? - Tak mówią. - Przykro mi. - Tylko nie to. Nie bądź pospolity. Nie mów, że Ci przykro. Powiedz, że będziesz ze mną trenował.
- Niebieski wcale nie pasuje do wszystkiego - sprzeciwił się Will. - Na przykład, nie pasuje do czerwonego. - Mam kamizelkę w czerwone i niebieskie paski - wtrącił się Henry, sięgając po groszek. - I jeśli to nie jest dowód, że te dwa kolory nigdy nie powinny być widziane razem, to nie wiem, co nim jest.
Wszyscy jesteśmy tym, co pamiętamy. Składamy się z nadziei i lęków tych, którzy nas kochają. Póki istnieje miłość i pamięć, nie ma prawdziwej straty.
Clary zaparło dech. Przez lata tworzyła ilustrowaną powieść o królewskim synu, na którym ciążyła klątwa, że każdy kogo pokocha, umrze. Wymyśliła swojego ciemnowłosego, romantycznego, mrocznego księcia, a teraz on stał przed nią żywy.
Chcę, żebyś była szczęśliwa i by on był szczęśliwy. A mimo to kiedy będziesz zmierzać w kierunku ołtarza, aby się z nim spotkać i złączyć wasze dusze na zawsze, przejdziesz również po niewidzialnym szlaku mojego zdruzgotanego serca.
- Niektórzy faceci patrzą na ciebie jakby chcieli seksu. Jace patrzy na ciebie jakbyście już uprawiali seks, było świetnie, a teraz jesteście tylko przyjaciółmi...choć ty chcesz czegoś więcej. To doprowadza dziewczyny do szaleństwa. Wiesz o co mi chodzi? Tak, pomyślała Clary. - Nie - powiedziała.
Zaletą aniołów jest to, że nie mogą stać się gorsze, ich wadą to, że nie mogą się poprawić. Wadą człowieka jest to, że może stać się gorszy, ale zaletą jest możliwość poprawy. - Powiedzenie chasydzkie
Isabelle siedziała w małej drewnianej altanie i patrzyła na jeziorko. Wyglądała jak księżniczka z bajki, czekająca w zamkniętej wieży, aż ktoś ją uratuje. Co prawda, tradycyjna księżniczka nie zachowywałaby się tak jak Isabelle. Ta, w wysokich butach, z batem i nożami, posiekałaby na kawałki każdego, kto próbowałby zamknąć ją w wieży, zbudowałaby most ze szczątków śmiałka i przeszła po nim beztrosko do wolności, a jej włosy przez cały czas wyglądałyby fantastycznie. To wszystko sprawiało, że trudno było ją polubić, (...)
Zdjął z palca pierścień rodowy Carstairsów i podał go Willowi. - Weź go. Will spojrzał na pierścień, a następnie z powrotem na twarz Jema. - Chcesz mnie poślubić?
- Cóż, nie reaguje na moje awanse, więc musi być martwa - stwierdził z udawaną lekkością [Will]. - Albo ma dobry gust i trochę rozsądku [Jem].
Czuję, że się rozpuszczam i znikam, bo jeśli na świecie nie ma nikogo kto cię kocha, czy w ogóle istniejesz?
- W każdym razie nigdzie go nie ma. Możecie wracać do swojego zajęcia. Jaki sens marnować dobrą ceglaną ścianę, skoro można na nią kogoś rzucić. Zawsze to powtarzam.-Odmaszerowała w stronę baru.
- To chyba okropne być takim złym? Boi się pani, że pójdzie do piekła? Jaki jest diabeł, pani zdaniem? Tessa odłożyła widelec. - Chciałaby go pani poznać? Mogę go wezwać w każdej chwili, jeśli pani chce.
Na Anioła. - Jace zmierzył potwora wzrokiem od stóp do głów. - Wiedziałem, że Wielkie Demony są brzydkie, ale nikt mnie nie ostrzegał przed ich zapachem.
Tam, gdzie się pojawi nasz Will, zaraz tuzin rozgniewanych dziewcząt twierdzi, że nastawał na ich cnotę.
Clary zaczęła wyjaśniać mu swój plan, ale zanim dobrnęła do końca, Simon jej przerwał, tym razem na głos: - Nie. Absolutnie nie. - Simon to świetny plan. [...] - Nie-uciął Simon.- Nie jest. Clary odchyliła się do tyłu. - Nie możesz tak po prostu powiedzieć "nie". - Ten plan obejmuje mnie! Musze powiedzieć "nie"! Nie. - Simon...Simon poklepał siedzenie obok siebie, jakby ktoś tam siedział. - Pozwól, że przedstawię cię mojemu drogiemu przyjacielowi Nie. - Może pójdziemy na kompromis-zaproponowała Clary, biorąc do ust kęs szarlotki. - Nie. - SIMON. - "Nie" to magiczne słowo. Oto jak działa. Ty mówisz: "Simonie, mam szalony, samobójczy plan. Chciałbyś mi pomóc w jego przeprowadzeniu?" A ja na to: "Nie".