Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

(…) zamiary człowieka, choćby nie wiedzieć jak sprytnie ukrywane, zdradzą zawsze dwie rzeczy – oczy i dłonie.

A my tu w Wyzimie, czekamy na cud i ryglujemy drzwi przy każdej pełni księżyca albo wiążemy przestępców do palika przed dworzyszczem, licząc, że bestia nażre się i wróci do trumny.
- Niezły sposób - uśmiechnął się wiedźmin. - Przestępczość zmalała?
- Ani trochę.

-A ty, Fercart? Co tobie przyrzekli Vilgefortz i Emhyr, że zdecydowałeś się zdradzić?
-Idź do diabła, zboczona gamratko.
Geralt wstrzymał oddech, ale nie dobiegł go odgłos kastetu zderzającego się ze szczęką. Filippa była bardziej opanowana od Keiry. Albo nie miała kastetu.

- Pozdrowienia od Dijkstry - powiedział jeden ze szpiegów. - Idziemy.
- Nawzajem - odrzekł bezczelnie bard. - Idźcie.

Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.

- Jeśli myślisz, że będę się przed tobą z tego tytułu kajał, to się kurewsko mylisz.
- Odpowiesz mi na pytania.
- Już ci, zdaje mi się, proponowałem całowanie w dupę? A zatem ponawiam propozycję.

Człowiek się nie zmienia, człowiek czasem- po prostu daje się tylko poznać z innej strony Władysław Grzeszczyk.

Kler panuje nad zbyt potężną własnością doczesną. Nie chodzi tu już o przykazania Chrystusowe, o powrót do ewangelicznego ubóstwa, do sposobu życia Jezusa i apostołów. Tak ogromna koncentracja majątku i władzy musi powodować gniew i napięcia społeczne. To się musi skończyć, ich bogactwo, ich zdzierstwa, ich pycha, ich buta, ich władza. Muszą wrócić do tego, czym byli, czym nakazał im być Chrystus: ubogimi i pokornymi sługami. (...) Kościół musi się odmienić. Zreformować. Z kościoła magnatów i polityków, pyszałków i głupców, obskurantów i hipokrytów (...).

Ruszajmy. Ty przodem, bo tam może siedzieć jakiś potwór.

Bo Brokilon trwa dzięki mojej walce, bo drzewa żyją dłużej niż ludzie, trzeba tylko chronić je przed waszymi siekierami. Mówisz mi o królach i książętach. Kim oni są? Ci, których znam, to białe szkielety, leżące w nekropoliach Craag An, tam, w głębi lasu. W marmurowych grobowcach, na stosach żółtego metalu i błyszczących kamyków. A Brokilon trwa, drzewa szumią nad ruinami pałaców, korzenie rozsadzają marmur.

- (...) Ja zła nie mijam obojętnie, ja rozgniatam je pod stopą...

Żyć trzeba. Nieważne co było. Trzeba żyć...

Bycie głąbem jest obecnie w naszym kraju modne, jest comme il faut. I powstaje odwieczny dylemat typu jajko-kura - czy społeczeństwo nie czyta, albowiem składa się z głąbów? Czy też może odwrotnie: nie czytają, więc zgłąbieli i dlatego tylu dziś głąbów dookoła?

W każdym momencie czasu kryje się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. W każdym momencie czasu kryje się wieczność" (Ciri do Galahada).

- Na cycki świętej Agaty! - wrzasnął Kuno Wittram. - Ratuj się kto może!

Śpi się, kiedy można, a wstaje się, gdy budzą.

- A tamta - wskazał wiedźmin - zgrabna wieżyczka, tam, za owym strasznym burgiem? Co to takiego?
- Tam? To świątynia.
- Jakiego bóstwa?
- A któż by to pamięta.
- Fakt. Któż by.

Gdyby umiejętność korzystania z doświadczeń i wyciągania wniosków decydowały, dawno już zapomnielibyśmy czym jest wojna. Ale tych, którzy do wojny dążą, nigdy nie powstrzymywały i nie powstrzymają doświadczenia ani analogie.

- Ale najlepiej - obśliniła się nieco - to mi wygodził wonczas nie żaden król i nie biskup, ale jeden poeta, Toskańczyk. Marzenie, nie chłop. Nie dość, że jurny, to w dodatku gadał z nich wszystkich najpiękniej. Ha, kot ma być łowny, a chłop mowny. Och, jak on mołwić potrafił...Wierszem nawet. Zwali go...Hmm...Z imienia był jako ten święty z Asyżu...A nazwisko...Niech no wspomnę...Licho by to...Rurka? Petrurka?
- Może... - zająknął się Reynevan - Może Petrarca? Francesco Petrarca?
- Może - zgodziła się babka. - Może, synku. Kto by po tylu latach spamiętał.

Nie było czarnego hełmu, nie było skrzydeł drapieżnego ptaka, których szum prześladował ją w koszmarach sennych. Nie było już czarnego rycerza z Cintry. Był klęczący w kałuży krwi blady, ciemnowłosy młodzieniec o oszołomionych błękitnych oczach i ustach wykrzywionych w grymasie strachu" (Spotkanie Ciri i Cahira na Thanedd).