Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Nie boisz się? To dlatego, że nie wiesz, jak wygląda śmierć.

Twoja żona rzeczywiście jest słabiutka. Słyszałam, że jak czasu zeszłych żniw zdybała cię w stogu z dziewką, to goniła cię z widłami niecałą milę, i nie dogoniła.

Ludzi czytających zdałoby się hołubi, a czule. Bo może to juz ostatni, co tak poloneza wodzą.

Zaczynasz rozumować rozsądnie. Pomijając nieuzasadniony sarkazm, już zaczynasz łapać podstawową zasadę życiową: zasadę ograniczonego zaufania. Uczącą, że otaczający świat nieustannie na ciebie dybie, nigdy nie przepuści okazji, by wyrządzić ci zniewagę, przykrość lub krzywdę. (...) Z czego (...) płyną dwa wnioski. Primo: nigdy nie ufaj i nigdy nie wierz w intencje. Secundo: jeśliś sam wyrządził komuś przykrość lub krzywdę, nie gryź się tym. Byłeś zwyczajnie szybszy, zadziałałeś prewencyjnie (...) .

- A niech ma. [...] Niechby miał. Bo to właśnie ludzka rzecz i dobra.
- Co?
- Wątpliwości. Tylko zło, panie Geralt, nigdy ich nie ma. A przeznaczenia swego nie uniknie nikt.

- Nie jestem Falką - powiedziała dziewczyna....
... - Jestem Ciri z Kaer Morhen. Jestem wiedźminką. Przyszłam tu, by zabijać!

(...) zdajesz sobie oczywiście sprawę, że na przeznaczenie nie wystarczy miecza?
- Zdaję - Calanthe odwróciła głowę - potrzebny jest jeszcze wiedźmin trzymający rękojeść.

- Jeżeli będziemy obojętnie omijać takie wydarzenia, nie zarobimy nawet na owies dla ciebie, prawda, Płotka?

- Jaka cisza - powtórzył Jaskier. - Przed chwilą aż krokwie latały, a teraz jakby makiem zasiał.
Zbliżyli się do ruin oberży, bardzo czujnie i powoli.
- Niech stolarz robi trumny - rzekł Krepp. - Powiedzcie stolarzowi...
- Cicho - przerwał Errdil.

Jaskier obejrzał się nagle.
- Ktoś jedzie za nami - powiedział podniecony. - Na wozie!
- Niesłychane - zadrwił wiedźmin, nie oglądając się. - Na wozie? A ja myślałem, że tutejsi jeżdżą na nietopyrzach.
- Wiesz co ci powiem? - warknął trubadur. - Im bliżej krańca świata, tym bardziej wyostrza ci się dowcip. Strach pomyśleć, do czego to dojdzie!

Trzy Lwy na tarczy, dwa sra, jeden warczy.

Z sakieweczką w kieszeni ucieka się znacznie szybciej niż z workiem na ramieniu. I ma się obie ręce wolne, co nie jest bez znaczenia. Jedną ręką można trzymać żonę, drugą, gdyby zaszła konieczność, można komuś przypieprzyć.

Posługujący się wynalazkiem strzelec, zapytany o przydatność broni, miał podobno wyrazić, że kulomiot jest jak jego teściowa. Ciężki, brzydki, całkowicie bezużyteczny i nic, tylko wziąć i utopić w rzece.

Ten, kto walczy z potworami, niechaj baczy, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądasz w otchłań, otchłań patrzy też w ciebie.
Friedrich Nietzsche, Jenseit von Gut und Bose.

Spoglądanie w otchłań mam za zupełny idiotyzm. Na świecie jest mnóstwo rzeczy o wiele bardziej godnych tego, by w nie spoglądać.
Jaskier, Pół wieku poezji.

- Nie będę zabijał wojsiłków. Ani innych nieszkodliwych stworzeń.
- To będziesz chodził głodny. Chyba że zmienisz pracę.
- Na jaką?
- Na byle jaką. Zostań kapłanem. Byłbyś niezły z twoimi skrupułami, z twoją moralnością, z twoją wiedzą o naturze ludzi i wszelkiej rzeczy. To, że nie wierzysz w żadnych bogów, problemu stanowić nie powinno. Mało znam kapłanów, którzy wierzą. Zostań kapłanem i przestań się użalać nad sobą.
- Nie użalam się. Stwierdzam fakty.

- Nijak - łuczniczka odrzuciła strzałę. - Ale chyba pojęłam. Uczę się. Umna będę. Socjolocja, aktywocja, srututucja, wilkołacja. W szkołach, powiadają, rózgą bija. Z wami uczyć się przyjemniej. Głowa boli krzynkę, ale rzyć cała.

W zwykłych więzieniach nadal tradycyjnie dzielono aresztantów według płci. W wojskowych cytadelach było inaczej. Już cesarz Fergus var Emeris, potwierdzając specjalnym dekretem równouprawnienie kobiet w armii cesarskiej, zarządził, że jeżeli emancypacja, to emancypacja, równouprawnienie ma być całą gębą i na całym froncie, bez żadnych wyjątków ani specjalnych przywilejów dla którejkolwiek z płci. Od tamtego czasu w twierdzach i cytadelach więźniowie siedzieli koedukacyjnie.

- Formoza - skrzywił usta - jaka jest, sam widziałeś: "trawa usycha, więdnie kwiat". Roków pięćdziesiąt i pięć stuknęło babie, a ta, miast słabować, kwękać i na księżą oborę patrzeć, cięgiem woła, kobyła stara, by ją chędożyć, w kółko, rano, wieczór, we dnie, w nocy, na coraz to wymyślniejsze sposoby. Żołądek sobie, psia mać, i nerki niszczę afrodyzjakami. Ale mus mi starce wygadzać. Nie wykażę się w łożnicy, stracę łaski, a wówczas Buko mnie stąd wysiuda.

Ale byli tacy, którzy mówili co innego. Gdzie tu spontaniczność, gdzie tu raptowna i nieprzewidywalna eksplozja, pytali, jeżeli w ciągu kilku minut od zajść na bazarze zjawiły się na ulicach wozy, z których ludziom zaczęto rozdawać broń? Gdzie tu nagły a słuszny gniew, jeżeli prowodyrami motłochu, tymi najbardziej widocznymi i aktywnymi w czasie masakry, byli ludzie, których nikt nie znał, a którzy przybyli do Rivii na kilka dni przed zajściami, nie wiedzieć skąd? I zniknęli potem nie wiadomo gdzie? Dlaczego wojsko interweniowało tak późno? I z początku tak opieszale?

(...) nawet za­wo­do­wej nie­rząd­ni­cy sza­nu­ją­cy się męż­czy­zna nie po­wi­nien na­zy­wać kurwą, bo to ni­skie i od­ra­ża­ją­ce. Zaś uży­wa­nie okre­śle­nia: „kurwa” w sto­sun­ku do ko­bie­ty, któ­rej się nigdy nie chę­do­ży­ło i nigdy się jej za to nie da­wa­ło pie­nię­dzy, jest gów­niar­skie i ab­so­lut­nie ka­ry­god­ne.