Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty francuskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę francuskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Powołanie pomaga człowiekowi wyzwolić się, to pewne, ale trzeba także wyzwolić powołanie.

Tym z nas, którzy zaznali olbrzymiej radości niesienia i doznawania pomocy na lotniczych szlakach Sahary, wszystkie inne rodzaje rozkoszy wydają się błahe.

Usiadłem naprzeciw jednej pary. Między mężczyzną i kobietą dziecko wcisnęło się jako tako i spało. Ale odwróciło się nagle we śnie i zobaczyłem jego twarz w nikłym świetle żarówki. Ach! Cóż to była za twarzyczka! Z tej pary narodził się ten jakby złocisty owoc. Z tych ciężkich łachmanów zrodziło się arcydzieło piękna i wdzięku. Pochyliłem się nad gładkim czołem, delikatnym zarysem ust i powiedziałem do siebie: oto twarz muzyka, dziecięcy Mozart, piękna zapowiedź życia. Mali książęta z bajki nie mogli być inni: otoczony opieką i staraniem, kształcony, wychowywany, kim mógłby zostać! Kiedy drogą skrzyżowań uzyskuje się nowy gatunek róży, wszyscy ogrodnicy są poruszeni. Izoluje się tę różę, pielęgnuje, otacza dbałością. Ale nie ma ogrodnika dla ludzi. Mały Mozart tak samo jak inni trafi pod walce maszyny. Największe swoje wzruszenie będzie czerpał z banalnej muzyczki w zaduchu tancbudy. Mozart jest skazany.

Tylko dzieci wiedzą, o co im chodzi - powiedział Mały Książę.
- Zabawiają się od niechcenia szmacianą lalką, a ona staje się dla nich czymś bardzo ważnym. Płaczą, jak im się ją zabierze...

Idąc z jednego pokoju do drugiego wdychałem unoszący się zapach starych księgozbiorów, który przedkładam nad wszystkie aromaty świata.

Jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, takim samym, jak sto tysięcy innych małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. A ty nie potrzebujesz mnie. Dla ciebie jestem po prostu lisem, jak sto tysięcy innych lisów. Ale jeśli mnie oswoisz, będziemy siebie nawzajem potrzebować. Ja stanę się dla ciebie jedynym na świecie.

Niepowodzenia krzepią silnych.

- Ludzie? Istnieje ich chyba sześciu czy siedmiu. Widziałem ich całe lata temu. Ale nikt nie wie, gdzie ich odnaleźć. Wiatr ich przerzuca z miejsca na miejsce. Są pozbawieni korzeni i na tym polega ich kłopot.

Pół godziny na pewno stracone. Riviere znał to uczucie zniecierpliwienia, (...) kiedy minuty upływają na darmo, nie chłonąc wyznaczonej im przestrzeni. Wielka wskazówka posuwała się teraz po martwym odcinku tarczy zegarowej - tyle wydarzeń mogłoby się na nim pomieścić.

Nie dziwmy się więc. Ten, kto nie podejrzewał, że ktoś nieznany w nim drzemie, i dopiero w piwnicy anarchistów w Barcelonie poczuł, jak ten ktoś budzi się w nim w atmosferze poświęcenia, solidarności, surowego ideału sprawiedliwości, ten będzie znał już tylko jedną prawdę: prawdę anarchistów. A ten, kto stał raz na warcie w klasztorach Hiszpanii, broniąc społeczności klęczących, przerażonych zakonnic, umrze za Kościół.

Czas, który upływa jest niszczycielem.

Jeśli chcesz zbudować statek, nie gromadź ludzi, by zbierali drewno i rozdzielali obowiązki, ale wzbudź w nich tęsknotę za rozległym i niekończącym się morzem.

Kiedy osądzasz moje dzieło, chcę żebyś mówił o nim, nie przenosząc osądu na moją osobę.

Jeżeli jednak mnie oswoisz, będziemy sobie wzajemnie potrzebni. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.

Ludzie - rzekł Mały Książę - wpadają w wartki prąd czasu, nie pamiętając juz, czego szukają. Machają więc gorączkowo rękami, kręcąc się w kółko.

Czytelnika nie można zniewalać, czytelnika się urzeka.

Można odkopać drewniane bożki i wskrzesić stare mity, które kiedyś w mniejszym lub większym stopniu dowiodły swojej użyteczności, można wskrzesić mistykę pangermanizmu albo cesarstwa rzymskiego. Można odurzyć Niemców świadomością, że są Niemcami i rodakami Beethovena. Można upoić tą myślą wszystkich Niemców aż do ostatniego pastucha świń. To z pewnością łatwiejsze niż zrobić z niego Beethovena.

Oceńcie postępowanie tego kapitana z Południa, który podczas wojny Rifu dowodził przyfrontowym posterunkiem znajdującym się między dwoma masywami górskimi zajętymi przez Maurów. Któregoś wieczoru przyjmował parlamentariuszy, którzy przybyli z masywu zachodniego. Pili właśnie - zgodnie ze zwyczajami - herbatę, kiedy wokół posterunku wybuchła strzelanina. To atakowały plemiona ze wschodniego masywu. Kapitanowi, który ich odprawiał, a sam miał iść walczyć, nieprzyjacielscy parlamentariusze odpowiedzieli: "Dziś jesteśmy twoimi gośćmi. Bóg nie pozwala, abyśmy ciebie opuścili w potrzebie..." Walcząc więc przy boku jego żołnierzy ocalili posterunek, po czym wspięli się znów do swojego orlego gniazda.
Ale w przeddzień ataku, który z kolei przygotowali przeciw niemu, wysyłają do kapitana swoich posłów.
- Pomogliśmy ci niedawno...
- Tak, to prawda...
- Wystrzelaliśmy w twojej obronie trzysta nabojów...
- To prawda.
- Powinieneś nam je zwrócić.
I kapitan, wielki pan, nie może wykorzystać przewagi, jaką by mu dała ich szlachetnośc. Zwraca naboje, które będą użyte przeciw niemu.

Ludzie nie mają dziś czasu by dobrze cokolwiek poznać. Kupują gotowe rzeczy w sklepie. Ale ponieważ przyjaciół nie można kupić w sklepie, więc nie maja przyjaciół.

Byle podmuch wiatru może zgasić lampę.