Nie dziwmy się więc. Ten, kto nie podejrzewał, że ktoś nieznany w nim drzemie, i dopiero w piwnicy anarchistów w Barcelonie poczuł, jak ten ktoś budzi się w nim w atmosferze poświęcenia, solidarności, surowego ideału sprawiedliwości, ten będzie znał już tylko jedną prawdę: prawdę anarchistów. A ten, kto stał raz na warcie w klasztorach Hiszpanii, broniąc społeczności klęczących, przerażonych zakonnic, umrze za Kościół.