Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich naukowców

Zobacz listę naukowców

Zobacz listę polskich naukowców

Naukowcy wg. narodowości

Przyzwyczaiłem się do życia pod Stryjem, to potrafię żyć i pod Ojcem.

Gra słów; Stryj to miasteczko pod Lwowem, w którym mieszkał Banach, a „Ojciec” to nawiązanie do Józefa Stalina. Banach w ten sposób, w 1940 roku odpowiedział jak czuje się pod sowiecką okupacją. Źródło: Beata Maciejewska, Genialni z kawiarni Szkocka, „Magazyn na święto” (dodatek „Gazety Wyborczej”), 31 października–2 listopada 2014.
o sobie
strona cytatu

Nie mogę bez dreszczu wspominać tego strasznego czasu.

Bez rachunku różniczkowego i całkowego niemożliwym jest istotne zrozumienie nowych teorii o czasie, przestrzeni i budowie materii. Rachunkowi różniczkowemu i całkowemu zawdzięczamy dzisiejsze osiągnięcia w dziedzinie techniki.

Matematykiem jest, kto umie znajdować analogie między twierdzeniami, lepszym - kto widzi analogie między dowodami, jeszcze lepszym - kto dostrzega analogie miedzy teoriami, a można wyobrazić sobie i takiego, co widzi analogie między analogiami.

Dobry matematyk potrafi dostrzegać fakty, matematyk wybitny - analogie między faktami, zaś matematyk genialny - analogie między analogiami.

Matematyka jest tak stara, jak stary jest człowiek.

To za mała suma, aby opuścić Polskę.

Cytat rzekomy. Gdy Jan von Neumann, proponując Banachowi wyjazd do Stanów Zjednoczonych i pracę w zespole Norberta Wienera, zaproponował dowolnie wysokie wynagrodzenie. Źródło: Beata Maciejewska, Genialni z kawiarni Szkocka, „Magazyn na święto” (dodatek „Gazety Wyborczej”), 31 października–2 listopada 2014.
strona cytatu
powiązane hasła: anegdota

Pragnienie [wiedzy] tyczy się faktów, ważnych dla jednostek, albo dla wszystkich ludzi. Zakochany, którego dręczy niepewność, czy ukochana mu sprzyja, pragnie poznać fakt, ważny dla niego samego. Ale każdy człowiek z lękiem i ciekawością spogląda ku śmierci, usiłując daremnie zgłębić jej tajemnicę.

Każda prawda jest cenna, bo daje człowiekowi, który zdoła ją pojąć i odczuć, pogodne i niczym nie zmącone chwile najczystszej rozkoszy.

Zbiór faktów wszelako nie jest jeszcze nauką. Ten jest prawdziwym uczonym, kto umie fakty powiązać w syntezy. Nie wystarcza zaś na to samo poznanie faktów; trzeba jeszcze przynieść z sobą myśl twórczą.

Z nieskończonej ilości faktów musimy wybierać tylko fakty ważne, a inne jako błahe pomijać. Jakże łatwo byłoby dokonywać odkryć naukowych, gdyby nauka polegała tylko na gromadzeniu jakichkolwiek zdań prawdziwych!

Słusznie przyrównywano świat zjawisk do depeszy szyfrowanej. Kto zna klucz depeszy, ten ułoży ją w szyfrach mechanicznie i odcyfruje ją równie łatwo. Ale my jesteśmy w położeniu tych niewtajemniczonych, co depeszy nie układali i klucza nie znają, i muszą go dopiero wyszukać drogą mozolnych i zawodnych prób. Tym kluczem do odcyfrowania znaków przyrody są teorie naukowe.

Rozumowaniem nazywam taką czynność umysłu, która na podstawie zdań danych, będących punktem wyjścia rozumowania, szuka zdań innych, będących celem rozumowania, a połączonych z poprzedniemi stosunkiem wynikania.

Logikę wraz z matematyką można by przyrównać do misternej sieci, którą zarzucamy w niezmierzoną toń zjawisk, by wyławiać z niej perły syntez naukowych.

Zezowata iluzja, że rozumiemy działanie hodowanych przez nas sieci neuronowych, no bo przecież znamy mechanizmy uczenia maszynowego, jest jak gadanie, że rozumiemy działanie mózgu, no bo przecież znamy mechanizmy dziedziczenia DNA.

Faraday to był jeden z twórców prądu elektrycznego. On jako jeden z pierwszych robił eksperymenty z prądem elektrycznym. Bawił się tą elektrycznością i nie wiedział, po co to komu. Jak fama poszła na jego temat, że jest taki syn kowala, który robi takie eksperymenty i wszystkich zadziwia, to przyjechał przedstawiciel rządu Jej Królewskiej Mości, obejrzał, pokręcił nosem i pyta „No ale po co to komu?”. No i legenda mówi, że Faraday odpowiedział „Nie wiem, po co, ale za pół roku pan to opodatkujesz”.

Miłość to wytwór ewolucyjny, który nas przymusza, w przyjemny sposób, do działań, które służą dobru naszych genów. Przyroda wyposażyła nas w różne mechanizmy – niektóre to mechanizmy typu bat, a inne typu marchewka, ale tak czy inaczej, to są stymulacje nadawane nam przez nasz genotyp.

Mówiąc Lechem Wałęsą: elektron jest tu, a nawet tam. Jak rozmawiałem o tym z Szymonem Majewskim, to on zauważył, że Legia Warszawa też zachowuje się jak elektron – przy pełnych trybunach przegrywa, ale jak zamknąć stadion dla publiczności, to od razu jest lepiej.

Jeden z profesorów przeprowadził eksperyment: w czasie wykładu, który wygłasza co roku, gadał trochę głośniej i trochę żywiej gestykulował. Treści nie zmienił, ale jego ekspresja poprawiła oceny wystawione mu przez studentów pod koniec semestru.

[...] rzeczywistość, w której tkwimy, jest kompletnie inna, niż nam się wydaje, a fizyka jest próbą zrozumienia tego matriksa.