Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Rosjan

Zobacz listę Rosjan

Rosjanie wg. profesji

Co prawda, to człowiek nieszczęśliwy. Odkąd dobrzy ludzie go zmasakrowali, stał się szorstki i okrutny. Ciekawe, kto go tak okaleczył.

Czy nie lepiej wydać ucztę za te 27 tysięcy, a potem zażyć truciznę i przenieść się na tamten świat przy dźwiękach strun, wśród oszołomionych winem pięknych kobiet i wesołych przyjaciół ?

Nie ma proroka nad Behemota!

- Długo jeszcze będzie trwał cyrk pod tym łóżkiem? Wyjdziesz ty stamtąd, Hansie przeklęty!
- Nie mogę znaleźć konia - przytłumionym, fałszywym głosem odezwał się spod łóżka kocur - pocwałował gdzieś, a zamiast niego skacze tu jakaś żaba.
- Czy nie wydaje ci się aby, że jesteś na jarmarku? - zapytał Woland udając zagniewanie.
- Nie ma i nie było pod łóżkiem żadnej żaby! Zachowaj te tandetne sztuczki dla Variétés. Jeśli w tej chwili nie wyjdziesz, to będziemy uważali, że poddałeś partię,
przeklęty dezerterze!

Czułem też, że samobójstwo, przerwane w najciekawszym miejscu, już nie dojdzie do skutku, a co za tym idzie, od jutra znów się znajdę w otchłani klęsk i nieszczęść.

Cóż, czego nie wiemy, za to nie możemy ręczyć.

Kozyr do tysiąc dziewięćset czternastego przez całe życie był wiejskim nauczycielem. W czternastym poszedł na wojnę, trafił do dragonów, w siedemnastym był już oficerem. Świt zaś czternastego grudnia roku tysiąc dziewięćset osiemnastego zastał go pod okienkiem tej chaty już w randze pułkownika armii petlurowskiej, choć nikt na całym bożym świecie - a już najmniej sam Kozyr - nie umiałby powiedzieć, jak do tego doszło. A stało się tak, bo wojaczka była powołaniem Kozyra, belferka zaś jedynie długotrwałą, straszliwą pomyłką. W życiu z resztą przeważnie tak bywa. Człowiek przez dwadzieścia lat czymś się zajmuje, na przykład wykłada prawo rzymskie, a w dwudziestym pierwszym roku okazuje się nagle, że prawo rzymskie ani go ziębi, ani grzeje, że właściwie człowiek nie rozumie go nawet i nie lubi, w głębi duszy natomiast jest zawołanym ogrodnikiem i uwielbia kwiaty. Dzieje się tak zapewne z powodu niedoskonałości naszego ustroju społecznego, która sprawia, że ludzie dopiero u schyłku swych dni odnajdują prawdziwe powołanie. Kozyr odnalazł je, gdy miał lat czterdzieści pięć. Do tego czasu był kiepskim belfrem, okrutnym i zanudzającym uczniów.

Posłuchaj, jak cicho - mówiła do mistrza Małgorzata, a piasek szeleścił pod jej bosymi stopami. - Słuchaj i napawaj się tym, czego nie dane ci było zaznać w życiu - spokojem. Popatrz, oto jest już przed tobą twój wieczysty dom, który otrzymałeś w nagrodę. Widzę już okno weneckie i dzikie wino, które wspina się aż pod sam dach. Oto twój dom, oto twój wieczysty dom. Wiem, że wieczorem odwiedzą cię ci, których kochasz, którzy cię interesują, ci, co nie zakłócą twojego spokoju. Będą ci grali, będą ci śpiewali, zobaczysz, jak jasno jest w pokoju, kiedy palą się świece. Będziesz zasypiał wdziawszy swoją przybrudzoną wieczystą szlafmycę, będziesz zasypiał z uśmiechem na ustach. Sen cię wzmocni, przyjdą ci po nim do głowy mądre myśli. I już nie będziesz umiał mnie wypędzić. Ja zaś będę strzegła twego snu. Tak mówiła Małgorzata idąc z mistrzem w kierunku ich wieczystego domu i wydawało się mistrzowi, że słowa Małgorzaty szemrzą tak samo, jak szemrał i szeptał strumień, od którego się oddalali, i świadomość mistrza, niespokojna, pokłuta igłami świadomość gasła.

W taki sposób wyrzekłeś swoje słowa, jakbyś nie uznawał cieni, a co za tym idzie - jakbyś nie uznawał zła. Ale bądź tak dobry i rozważ jedno zagadnienie: cóż by wskórało twe dobro, gdyby zło nie istniało, i jak wyglądałaby ziemia, gdyby zniknęły z niej cienie? Cienie wszak rzucają i ludzie, i przedmioty. Spójrz, to cień mej szpady. Bywają także cienie rzucane przez drzewa oraz żywe istoty. Chyba nie chcesz ograbić całej kuli ziemskiej, pozbawić ją wszystkich drzew i wszystkiego, co żyje, tylko dlatego, że masz fantazję rozkoszować się niezmąconym światłem? Jesteś głupcem.

Na początku potraktował mnie nieprzyjaźnie, a nawet ubliżał mi, to znaczy wydawało mu się, że mi ubliża, nazywając mnie psem. - Tu aresztowany się uśmiechnął. - Osobiście nic nie mam przeciwko psom, więc co tu się obrażać...

"On nie rzuca cienia!" - desperacko wrzasnął w duchu Rimski. I zadygotał.

W ciągu dwóch godzin Nikanor Iwanowicz przyjął coś trzydzieści dwa takie podania. [...] Między innymi znajdował się tam wstrząsający pod względem siły artystycznego wyrazu opis porwania pierożków zapakowanych bezpośrednio do kieszeni marynarki w mieszkaniu pod trzydziestym pierwszym, dwie obietnice popełnienia samobójstwa i jedno wyznanie dotyczące potajemnej ciąży.

Każdy dostaje to, w co wierzy.

I pańskie kierowanie światem się skończyło!

Przesentymentalizowaliśmy swoje życie.

- Pisarza określa pisanie, a nie legitymacja!

- Czemu oskarżony zabijał?
Pojawiają się od razu dwa powody. Ale wszystko jest zrozumiałe. Po pierwsze - dla pieniędzy. Po drugie - dlatego, że "nie lubił ludzi". Są przecie takie istoty, po zabiciu których ma się podwójną satysfakcję: bo to i pożytecznie, i ze świadomością, że nie trzeba oglądać niemiłego stworzenia. Powiedzmy, jakaś gąsienica czy żmija...Dla Komarowa tacy byli ludzie.

Notatki na mankietach, Sprawa Komarowa.

- Dlatego że mówił? - zapytał Filip Filipowicz - Ale to jeszcze nie znaczy, że się jest człowiekiem.

I wie pan co, uważam, że jest tu zupełnie nieźle. Tylko nie trzeba sobie, drogi sąsiedzie, zaprzątać głowy wielkimi planami, niech mi pan wierzy! Ja, na przykład, chciałem przewędrować cały świat. Ale cóż, okazało się, że wypadło inaczej. Widzę stąd tylko nieznaczny kawałek tego świata. Myślę zresztą, że nie najlepszy jego kawałek, ale, powtarzam, to nie jest takie straszne. Teraz zbliża się lato. (...) Nocami będzie świecił księżyc.

Ciemność, która nadciągnęła znad Morza Śródziemnego okryła znienawidzone przez procuratora miasto.