Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Rosjan

Zobacz listę Rosjan

Rosjanie wg. profesji

Gęsty bór na przeciwległym brzegu rzeki, jeszcze przed godziną oświetlony majowym słońcem, zmętniał, zatarł swe kontury i rozpłynął się w przestrzeni.

- Ślicznotko moja... - zaczął tkliwie Korowiow.
- Nie jestem ślicznotką - przerwała mu obywatelka.
- O, jakże tego żałuję - rozczarowanym głosem powiedział Korowiow, a następnie mówił dalej. - No cóż, jeśli pani sobie tego nie życzy, to nie musi pani być ślicznotką, chociaż byłoby to nader przyjemne.

Mówimy, jak zawsze, różnymi językami [...]. Ale rzeczy, o których mówimy, nie ulegną od tego zmianie, prawda?

- Ach, zniewagi są często nagrodą za dobrze wykonaną pracę!- odpowiedział Azazello.

W pierwszej chwili zakradł się do jego serca smutek i żal, ale niebawem ustąpiły one miejsca słodkawemu niepokojowi, cygańskiemu podnieceniu włóczęgi

Była zupełnie naga, jej potargane włosy rozwiewał wiatr, leciała na oślep na spaśnym wieprzu, który w przednich racicach ściskał teczkę, zadnimi zaś wściekle młócił powietrze.

Upudrowałem sobie wąsy i to wszystko! Co innego gdybym się ogolił! Ogolony kot to rzeczywiście shocking, zgoda, zawsze to przyznam. Ale w ogóle - w głosie kota zadrżała obraza - widzę, że robi się tu jakieś wycieczki pod moim adresem, widzę też, że staje przede mną poważny problem - czy aby powinienem iść na bal? Co mi na to odpowiesz, messer?

– Utrzymujesz zatem, że nie nawoływałeś do zburzenia świątyni...czy jej podpalenia, czy też zniszczenia w jakiś inny sposób?
– Nikogo, hegemonie, nie nawoływałem do czegoś takiego, powtarzam. Czy wyglądam na człowieka niespełna rozumu?
– O, nie, nie wyglądasz na człowieka niespełna rozumu – cicho odpowiedział procurator z jakimś strasznym uśmiechem.

Ani konduktorki, ani pasażerów nie zdziwiło to, co było najdziwniejsze – nie to więc, że kot pakuje się do tramwaju, to byłoby jeszcze pół biedy, ale to, że zamierza zapłacić za bilet!
Kot okazał się zwierzakiem nie tylko wypłacalnym, ale także zdyscyplinowanym. Na pierwszy okrzyk konduktorki przerwał natarcie, opuścił stopnień i pocierając monetą wąsy, usiadł na przystanku. Ale gdy tylko konduktorka szarpnęła dzwonek i tramwaj ruszył, kocur postąpił tak, jak postąpiłby każdy, kogo wyrzucają z tramwaju, a kto mimo to jechać musi. Przeczekał, aż miną go wszystkie trzy wagony, po czym wskoczył na tylny zderzak ostatniego, łapą objął sterczącą nad zderzakiem gumową rurę i pojechał, zaoszczędziwszy w ten sposób dziesięć kopiejek.

- A co to za kroki na schodach? - zapytał Korowiow, zabawiając się łyżeczką zanurzoną w filiżance czarnej kawy.
- Idą nas zaaresztować - odpowiedział Azazello i wychylił stopkę koniaku.
- Aa...no, no...

Koniak również ciągnął jak każdy porządny człowiek – duszkiem, całymi setkami i bez zagrychy.

Na pufie jubilerowej rozwalił się bezwstydnie ktoś trzeci, a mianowicie niesamowitych rozmiarów czarny kocur z kieliszkiem wódki w jednej łapie i z widelcem, na który wbił marynowany grzyb, w drugiej.

Behemot ukroił sobie kawałek ananasa, posolił go, popieprzył, zjadł, a potem tak brawurowo chlupnął drugą setkę spirytusu, że wszyscy zaczęli mu bić brawo…

Stuknie furtka, załomoce serce (...)

Nieszczęście nie polegało na tym, że były one (słowa) obraźliwie, ale na tym, że zawierały prawdę.

On nie zasługuje na światłość, tylko na spokój.

- Spodnie byś lepiej włożył, sukinsynu. - powiedziała, nieco udobruchana, Małgorzata.

Miłość napadła na nas tak, jak napada w zaułku wyrastający spod ziemi morderca, i poraziła nas oboje od razu. Tak właśnie razi grom albo nóż bandyty!

Zapewne coś nader interesującego można było zobaczyć w krezce żaby, gdzie strumykami naczyń krwionośnych, widoczne jak na dłoni, dziarsko pomykały żywiutkie erytrocyty, Persikow bowiem zapomniał o swoich amebach i przez półtorej godziny na przemian to on, to Iwanow przypadali do szkła mikroskopu. Obaj uczeni przerzucali się przy tym podnieconymi, ale niezrozumiałymi dla zwykłych śmiertelników słowami.
Wreszcie Persikow oderwał się od mikroskopu, oświadczył:
- Cóż robić, krzepnie.
Żaba ciężko poruszyła łbem, a w jej gasnących oczach bez trudu można było
wyczytać: “dranie jesteście i tyle...

No więc...kim jesteś ty?
- Tej siły cząstką drobną,
co zawsze złego chce i zawsze sprawia dobro.