Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Anglików

Zobacz listę Anglików

Anglicy wg. profesji

Tylko prostą drogą wybijesz się spośród ludzi, krzywą nigdy. Tak, Pip, nie trzeba kłamać, i tylko wtedy żyć będziesz spokojnie i umrzesz szczęśliwy.

Nie przeczę - dodał Bitzer - że moja nauka i wychowanie bardzo były tanie. Ale to i dobrze - sporządzono mnie jak najtaniej, abym się mógł sprzedać jak najdrożej.

Gdy się obudziłem, świt zaglądał w okno. Migające ogniki na mostach już bladły. Zorza rozlała się płomienistą falą po horyzoncie. Rzeka była jeszcze ciemna i tajemnicza, tylko gdzieniegdzie na zimnych, ponurych mostach igrało ciepłe zarzewie pożaru gorejącego na niebie. Kiedy patrzyłem na ściśnione dachy domów, wieże i szczyty kościelne, obrzynające się na tle jasnego nieba, weszło słońce i jakby ciemna zasłona spadła z rzeki, a jej powierzchnia rozbłysła milionami iskier. Wtedy i ja poczułem siły i rzeźwość.

Oby ten Nowy Rok szczęśliwym był dla ciebie i dla wielu, których szczęście zależnem jest od ciebie! Oby ten Nowy Rok szczęśliwszym był od poprzedniego, i oby nikt z najbiedniejszych naszych braci i sióstr, nie został wyłączony ze sprawiedliwego udziału w tem, co wielki nasz Stwórca dla ludzkiego stworzył użytku!

Są takie kraje, najdroższa, gdzie osoby, które karczują w sobie nieodwzajemnione uczucie czy też zwalczyć chcą w sobie żarliwe pragnienie, skazują się na beznadziejną samotność i zamykają się na świat ze wszystkimi jego miłościami i nadziejami. Gdy są to kobiety, wtedy przyjmują miano tak drogie dla nas obu i nazywają się nawzajem siostrami. Mogą być jednak siostry, Grace, które nie odgradzają się od świata, nie uciekają od wolnego przestworu jego nieba, od jego zatłoczonych ulic i placów, od jego gwarnego życia, a uczestnicząc w nim i radując się, próbując sprawiać przy tym jakieś dobro, pobierają tę samą lekcję, tyle że serca ich ciągle świeże i młode nie zamykają się dla żadnego szczęścia, dla żadnych jego postaci, mogą więc powiedzieć, że bitwa dawno już rozegrana i zwycięstwo dawno odniesione. I ja jestem jedną z nich.

- Tupman - rzekł pan Pickwick - tajemnica delikatnej natury, dotycząca tej damy, jest powodem nieporozumienia między mną a tym dżentelmenem. Ale zapewniam go tu, w twojej obecności, że tajemnica ta wcale nie dotyczy ani jego osoby, ani stosunków jego z tą damą. Po tym, co powiedziałem, nie mam potrzeby nadmieniać ci, iż jeżeli ten dżentelmen nie będzie wierzył moim oświadczeniom, będzie to oznaczało, że wątpi o prawdziwość słów moich, co poczytam za obrazę osobistą...

- Panie... - zapytała Emilia z niepokojem - co się stało panu Snodgrassowi?
- Nic wcale - odrzekł pan Jingle - Obiad w klubie, wesołe towarzystwo, wyborne śpiewki, stare porto, stare Bordeaux, dobre, bardzo dobre. To wino, pani, wino.
- To nie wino - wybełkotał pan Snodgrass poważnym tonem - to łosoś. (Trzeba wiedzieć, że w podobnych wypadkach to nigdy nie jest wino).

Świat pełen jest rozczarowań. Czasem zawodzą nas najukochańsze nadzieje, te, które przynoszą zaszczyt naszemu charakterowi.

Wszystką moją miłość(a było jej dużo) oddałam ci, jak na to zasługujesz, dawno, bardzo dawno temu- i nic już nie mam do dania.

Pragnę, by się pani dowiedziała, że była ostatnim marzeniem mojej duszy. Od chwili, kiedy panią poznałem, dręczą mnie wyrzuty sumienia, których już wcale nie oczekiwałem. Od chwili, kiedy panią poznałem, słyszę dawne, wzywające mnie ku górze głosy, które w moim mniemaniu umilkły na zawsze. Do głowy zaczęły mi przychodzić myśli, aby odrodzić się, rozpocząć od nowa, zrzucić z ramion brzemię namiętności i grzechu. Naturalnie to tylko marzenia senne, co przemijają...

Jestem wrażliwy i uczuciowy, panie Flintwinch, a taki człowiek musi być pobożny albo...niewiele wart.

Dobrane kółko służących w Bath przesyła pozdrowienia panu Samuelowi Weller i upomina się o przyjemność spędzenia w jego towarzystwie miłego wieczoru przy koleżeńskiej pogawędce, to jest przy gotowanej baraninie z odpowiedniemi dodatkami. Towarzystwo zasiądzie do stołu punktualnie o godzinie wpół do dziesiątej“.

Myślę, widzi pan, że wszyscy pomału zbliżamy się do kresu życia, bez względu na wiek starszy czy młodszy, ponieważ czas nie zatrzymuje się biegu.

- Jak się pan ma? - rzekł Muzzle do Sama prowadząc go do kuchni.
- Ha! Nie zaszła żadna wielka zmiana od czasu, jak widziałem pana sterczącego za
krzesłem burmistrza w sali.
- Przepraszam, że nie zwróciłem wtedy na pana uwagi, ale jak pan to zapewne zauważył,
nie byliśmy sobie przedstawieni. O! Mój pan bardzo pana polubił.
- To mi figura.
- Prawda?
- Jowialny!
- I znakomity mówca. Jak mu płyną myśli, co?
- Zdumiewająco! Płyną tak szparko i tłumnie, iż stukają się głowami i nie wiadomo
nawet, o co idzie.
- To właśnie wielka zaleta stylu jego mowy...

- Bardzo się zmieniłem, panie Weller! – rzekł Hiob.
- I mnie się tak zdaje – odrzekł Sam, z nie ukrywanym zdziwieniem przypatrując się łachmanom Hioba. – Ale to zła zmiana – jak powiedział chłop, gdy dwa podejrzane szylingi i sześć pensów drobnymi dostał za dobre pół korony.

Wolny. Ale taki był podobny do umarłego za życia, że nie zauważyli, kiedy umarł...

- Jeżeli będzie się pan upierał przy tym, by się tu zjawiać – mówił lokator, który podczas przemowy ducha zdążył już oprzytomnieć – to oczywiście z wielką przyjemnością ustąpię panu. Ale, jeśli wolno, chciałbym zadać panu jedno pytanie. – Proszę, niech pan mówi – poważnie powiedział duch. – Otóż – powiada lokator – nie chodzi mi specjalnie o pana, ale dotyczy to wszystkich duchów, o jakich kiedykolwiek słyszałem. Postępowanie panów wydaje mi się trochę nierozsądne. Panowie macie możność zwiedzania najpiękniejszych miejscowości na ziemi – bo chyba dla was nie istnieje przecież przestrzeń – dlaczego więc włóczycie się właśnie po tych miejscach, gdzie byliście najnieszczęśliwsi? – Słusznie! Nigdy nie przyszło mi to na myśl! – powiedział duch.

Nie umiem ci wyrazić jak jestem przygnębiony tym ciosem, co jak piorun uderzył we mnie wczoraj. Grunt, nad którym dotychczas stałem, chwieje się pode mną- usuwa się spod nóg moich. Jedyna zasada, której niespożytność wydawała mi się- i obecnie się wydaje- nie podpadającą wątpliwości, rozchwiała się, znikła w jedno oka mgnienie. Jestem zdumniony nad wyraz; nie wiem, co mówię, ale czuję, że cios ostatniej nocy okrutny jest, bolesny.

Ale ujrzałem cię, Rachello, siedzącą u jej wezgłowia! Widziałem cię w ciągu całje nocy. Nawet w mym śnie okropnym czułem, że jesteś tu obecna. I już zawsze, zawsze będę cię tu widział. O mej- o tej- nigdy nie pomyślę; nigdy na nią nie spojrzę, dopóki nie postawię ciebie pierwszej w mojej duszy. O niczym, co mnie gnębi, myśleć nie chcę, dopóki cię w mym sercu przy tych myślach nie ujrzę. I tak będę usiłował doczekać chwili, i tak będę usiłował w chwilę tą wierzyć, gdy ty i ja wspólnie pójdziemy daleko, daleko, poza przepaściste błota, do krajów, w których twoja siostrzyczka maleńka przebywa!

Jest to porządek rzeczy ze wszystkich miar słuszny i sprawiedliwy, że podczas gdy choroby zakaźne i smutek łatwo udzielają się innym, nie ma przecie rzeczy bardziej zaraźliwej na świecie niźli wesoły śmiech i dobry humor.