Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Amerykanów

Zobacz listę Amerykanów

Amerykanie wg. profesji

Mierne życie jest zmarnowanym życiem.

Jak to możliwe, że dwoje dobrych ludzi mające dobre intencje, wikła się w coś tak niesamowicie złego?

Po prostu chciałabym wiedzieć o tobie wszystko. Skoro wiem, że twoja przyszłość należy do mnie, chciałabym poznać twoją przeszłość.

Patrząc na Les leżącą w łóżku, błyskawicznie wracam pamięcią do czasów dzieciństwa. Do tej chwili, która mnie odmieniła. Odmieniła mnie i cały otaczający mnie świat. Jaskrawe, żywe kolory zastąpiła martwa szarość. Niebo, trawa, drzewa...gdy dowiedziałem się, że to ja odpowiadam za zaginięcie naszej najlepszej przyjaciółki Hope, wszystko straciło swoje piękno.
Nigdy już nie patrzyłem tak samo na ludzi ani na przyrodę. Zmieniło się również moje postrzeganie przyszłości. Jeśli niegdyś wszystko miało znaczenie, cel i powód, to teraz otaczała mnie drugorzędna wersja tego, czym mogłoby być moje życie. Mój niegdyś tak radosny i ożywiony świat nagle zaczął przypominać rozmazaną, poszarzałą kserokopię.
Oczy Les w tym momencie wyglądają dokładnie tak samo.

Czasem te osoby, które najmocniej nas kochają, potrafią też najmocniej ranić.

Zdecyduj, kim chcesz być, i tą osobą bądź.

W tej chwili pragnę tylko, by nie odrywał ode mnie długopisu, dopóki wkład się nie wyczerpie.

Z mężczyznami chyba zawsze tak jest. Jakimś cudem wyglądają bardziej męsko po trzydziestce i czterdziestce niż wtedy, gdy byli u szczytu młodości.

Jej oczy są jak dwie otwarte księgi i mam ochotę pochłonąć każdą stronę.

Mija czas, chociaż mój czas się zatrzymał.

Przepraszam, że nie czuję potrzeby pisania do Ciebie kiedy jestem w formie. Zwykle widzisz tylko gównianą stronę mojego życia, ale od czego ma się przyjaciół, prawda?

Patrzy na moje usta i momentalnie muszę je zwilżyć. Patrzy na moje piersi i zaczynam oddychać głębiej, niż oddychałam. Patrzy na moje nogi i muszę je skrzyżować, bo mam wrażenie, że rozbiera mnie wzrokiem. Zamyka oczy. Teraz, gdy już wiem, jak na niego działam, myślę, że w jego tekście jest więcej prawdy, niż chciałby, żeby było".

Takie chwile jak ta przypominają mi, że szczęście nie jest czymś stałym, co możemy osiągnąć raz na zawsze, ale tylko zdarza się od czasu do czasu, niekiedy w tak śladowej ilości, że ledwie wystarczy do tego, by utrzymać nas przy życiu.

-Też się o nas martwię. A poza tym nie wierzę w happy endy.
-To dobrze-śmieje się. - Bo tu go nie ma. Jestem tylko ja.
-Tylko tego mi trzeba.

Granica nie jest już tak wyraźnie nakreślona. Nic nie jest już czarno-białe. A ja zaczynam być całkiem pewien, że szary stał się właśnie moim ulubionym kolorem.

- Cześć, szamszurko - wita mnie Daniel, wpychając się przede mną do kolejki.
- Szamszurko? - wzdycham i potrząsam głową. Słowo daję, nie wiem, skąd on to wszystko bierze.
- No co, nie podobało ci się, gdy mówiłem do ciebie Hopeless. Nie przypadły ci też do gustu piździelec i cipcia. To może...
- A nie możesz mówić do mnie po prostu Holder?
- Wszyscy cię tak nazywają. A ponieważ nienawidzę wszystkich, to nie mogę. - Bierze dwie puste tace i jedną mi podaje. A potem kiwa głową w kierunku stolika Sky. - Mam nadzieję, że opłacało się wystawić mnie w sobotę dla tej cycatki.
- Ma na imię Sky - prostuję.
- Nie mogę jej nazywać Sky. Wszyscy ją tak nazywają. A ponieważ nienawidzę wszystkich...Wybucham śmiechem.
- To dlaczego w takim razie na Valerie mówisz Valerie?
Rozgląda się dookoła.
- A kto to jest Valerie? - pyta, patrząc na mnie jak na wariata.
- Val, twoja była dziewczyna. A może obecna, sam już nie wiem.
Daniel zaczyna się śmiać.
- Co ty, człowieku. Ona wcale nie ma na imię Valerie, tylko Tessa.
Co, u diabła?
- Val to skrót od valium, bo bierze tego gówna na kopy. Nie kłamałem, kiedy ci mówiłem, że jest popieprzona.
- Czy ty w ogóle mówisz do kogoś po imieniu?
Przez chwilę zastanawia się nad odpowiedzią. W końcu patrzy na mnie ze zdziwieniem.
- A niby czemu miałbym to robić?

Ten, kto powiedział, że prawda boli, był optymistą. Prawda jest potwornie bolesną mendą.

Wpuściła powietrze do mojego życia, choć nawet nie wiedziałem, że się duszę.

- O nic - odpowiadam - Możecie wracać na lekcje. Chciała się tylko dowiedzieć, gdzie kupiliśmy materiały na kostiumy, bo w przyszłym roku chce się przebrać za hemoroidy.

[...] nigdy nie trać nadziei.
I nigdy nie przestawaj mnie kochać.
Nigdy, przenigdy nie zapominaj.
Nigdy, przenigdy.