Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Amerykanów

Zobacz listę Amerykanów

Amerykanie wg. profesji

- Wydaje mi się, że mężczyzna, który poznał miłość z najgorszej strony, może nie chcieć doświadczać tego jeszcze raz.

Chce, żeby dotknęła mnie jeszcze raz, bo zakochałem się w sposobie, w jaki się uśmiechała, kiedy to zrobiła (...).

- Masz ładne usta - mówi - Nie mogę oderwać od nich wzroku.
- Powinieneś ich spróbować są całkiem smaczne.

Wiem, że jej życie było milion razy cięższe od mojego. A fakt, że nadal uśmiechała się i śmiała każdego dnia, ale ja nie miałem bladego pojęcia o tym, przez co przeszła… nareszcie widzę, jaka naprawdę była dzielna.

Zakochiwać się?
Nie wiem, dlaczego dopiero teraz przyszło mi do głowy to słowo. Przecież było na wyciągnięcie ręki. Zbliżone do "kochać", a jednocześnie słabsze od niego.
- Zakochiwać się - wypowiadam je na głos.
Rozpacz w jego oczach nie jest już tak wyraźna. Śmieje się wyraźnie zmieszany.
- Co takiego?
Potrząsa głową, próbując zrozumieć.
- Zakochiwać się. Szukałeś słowa mocniejszego od "lubić",ale słabszego od "kochać". Oto ono. Śmieje się raz jeszcze, ale tym razem z ulgą. Obejmuje mnie i całuje.
- Zakochuję się w tobie, Sky - szepcze tuż przy moich ustach - Strasznie się zakochuję.

Dopóki Cię nie spotkałem, nie wiedziałem, co to jest życie. Nawet nie miałem pojęcia, że w ogóle nie żyłem. Zupełnie jakbyś pojawiając się, obudziła moją duszę.

Gdy postrzegamy świat jako całość, sami wydajemy się mali i nieistotni. Jesteśmy tu tak krótko. A jednak ludzie są przekonani, że stanowimy centrum wszechświata. Skupiamy się na najgłupszych, najbłahszych sprawach. Stresujemy się rzeczami nieistotnymi z punktu widzenia wszechświata, a powinniśmy być jedynie wdzięczni ewolucji, że w ogóle dała nam szansę na to, by mieć problemy. Bo przyjdzie taki dzień... gdy ludzie przestaną istnieć.

Z pożądaniem łatwo wygrać. Zwłaszcza gdy jego jedynym orężem jest wzajemny pociąg. O wiele trudniej jest wygrać walkę z własnym sercem.

Niektórzy... im są starsi, tym są mądrzejsi. Niestety, większość ludzi tylko się starzeje. – Odwraca się do mnie. – Ty należysz właśnie do tej grupy. Jesteś tak samo głupi jak w dniu, kiedy się urodziłeś.

Płaczę nad śmiercią czegoś, co nigdy nie miało nawet szansy, by zaistnieć.

Ludzie nazywają to walką, jakby była to jedna z tych gier, w których silniejsi wygrywają, a słabsi przegrywają. Tymczasem z rakiem jest zupełnie inaczej.
Rak nie jest jednym z równorzędnych graczy. On jest samą grą.
Nieważne, ile masz w sobie sił. Nieważne, jak dużo masz doświadczenia. To rak z góry ustala wynik, a my co najwyżej możemy przyjść w barwach swojej drużyny. I nigdy nie wiemy, czy nie będziemy zmuszeni przesiedzieć całego meczu na ławce. Może nawet nie zostaniemy dopuszczeni do gry.

Słowa potrzebują wypowiedzenia. Ciała dotyku. A umysły snu.

- Nie chcę być twoim pierwszym, Fallon. Wolę być ostatnim. (...)
- Chcę, żebyś był zarówno moim pierwszym, jak i ostatnim.

Nie wiem, jakim cudem ten beznadziejny chłopak zdołał wkraść się do mojego życia, ale wiem, że nie mam zamiaru go z niego wypuścić.

Jeśli poświęcisz rzezy, które najwięcej dla ciebie znaczą, tylko po to, by uszczęśliwić drugą osobę, będzie to znaczyło, że naprawdę ją kochasz.

Jestem w ostatniej klasie. Nazywam się Silas Nash. Moja dziewczyna ma na imię Charlie. Gram w futbol. Wiem, jak wygląda meduza.

Chcę jej pomóc, złapać ją za tę rękę, jednak jestem zbyt słaby, by się poruszyć. Albo moje ciało jest zbyt ciężkie. Nie wiem, co mnie powstrzymuje. Znajduję się zaledwie pół metra od niej i staram się ze wszystkich sił, ale nie mogę zrobić nawet jednego pieprzonego ruchu. Im bardziej się staram, tym trudniej mi się oddycha (...). Czuję ciężar w piersi i gulę w gardle. Nie mogę jej nawet uspokoić, bo nie jestem w stanie wypowiedzieć ani słowa. Napinam się, ale zęby mam zaciśnięte, a usta nie chcą się otworzyć.

Jesteśmy tak blisko siebie, że nawet powietrze nie może dostać się między nas, a mimo to wciąż niewystarczająco blisko.

Zostaję sam. Zamykam oczy i opieram głowę o ścianę. Robię kilka głębokich oddechów, ale napięcie w mojej klatce piersiowej nie mija, tylko rośnie, rośnie nieustannie. Próbuję się jakoś opanować. [...] Nie potrafię. Chowam twarz w dłoniach i załamuję się kompletnie. To nie jest płacz. Po prostu łkam, zawodzę, wyję.

To żaden tam podręcznik. To najprawdziwsza książka. A już myślałam, że zwyczaj czytania książek całkowicie zaginął w tej epoce maniaków internetu.