Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Amerykanów

Zobacz listę Amerykanów

Amerykanie wg. profesji

Boże pomyślałem, kiedy Marge zamknęła za sobą drzwi. Jestem sam. Będę umierał w samotności.

On miał pracę fizyczną, a ja umysłową i podczas gdy jego poglądy na świat - w którym wszystko było czarne albo białe, dobre albo złe - mogły niektórym wydawać się nazbyt uproszczone, dla ojca były one swoistą mapą, dzięki której wiedział jak prawdziwy mężczyzna powinien iść przez życie. Ożeń się, kochaj żonę i traktuj ją z szacunkiem. Spłodź dzieci i naucz je ciężkiej pracy. Sam pracuj sumiennie. Nie narzekaj. Pamiętaj, że rodzina - w przeciwieństwie do większości ludzi, których napotkasz na swej drodze - będzie zawsze przy tobie. Napraw, co da się naprawić, albo pozbądź się tego. Bądź dobrym sąsiadem. Kochaj wnuki. Postępuj właściwie.
To były dobre zasady. Właściwie nawet bardzo dobre i trzymał się ich przez całe życie. Tylko jedna z nich okazała się nietrafiona i została skreślona z jego listy. Mój tata był baptystą. Chodziliśmy do kościoła dwa razy w tygodniu. Podobnie jak inne zasady, ta również nie została porzucona do czasu, aż Marge oświadczyła, że jest lesbijką.(...)
Mój ojciec bywa różny - trudny, szorstki, wulgarny - ale kocha swoje dzieci. Wierzył w nas i kiedy Marge oświadczyła, że to nie kwestia wyboru - taka się urodziła - skinął głową, powiedział, że ją kocha i od tamtego dnia nasza rodzina przestała chodzić do kościoła.

Jeśli jesteśmy sobie pisani, nie możemy kochać się tylko jako nastolatki. Musimy pokochać się jako dorośli ludzie.

Może ta wiara okaże się dla mnie zgubna, ale utrata wszelkiej nadziei wydawała się jeszcze gorsza.

Im bardziej się starasz, tym bardziej sytuacja wydaje się beznadziejna.

Teraz jednak nie powinna być przygnębiona, skoro naprawdę już z nim skończyła...

Trzymałem ją za rękę i oddychałem razem z nią- podczas gdy ona obrzucała mnie kolejnymi wyzwiskami i mówiła mi, gdzie mogę sobie wsadzić to swoje cholerne oddychanie.

Poczucie winy nie zawsze jest takie złe. Dzięki niemu nie popełniamy dwa razy tych samych błędów.

[...] - Nie chciałem Ci przeszkadzać - zapewnił. - Rozkoszuj się zachodem słońca, Mario.
Nie wiadomo dlaczego poczuła, że teraz jej imię zabrzmiało bardziej intymnie niż w barze.

Była to jedna z długiej listy obietnic, których miałem nie dotrzymać i podejrzewam, że Jane od początku zdawała sobie z tego sprawę.

Nawet bez specjalnych zabiegów była najbardziej zmysłową kobietą, jaką znałem.

Uprzytomnił sobie, że chciał, by ona go poznała, ponieważ miał wrażenie, że on już ją poznał.

Zdałem sobie sprawę, że nigdy jeszcze nie żywiłem do nikogo tak mocnych uczuć.

- Tatusiu?
Uwielbiałem, kiedy tak do mnie mówiła. Robiła to, gdy chciała zadać mi jakieś pytanie, i zastanowiłem się, w jakim wieku przestanie mnie tak nazywać. I czy w ogóle to zauważę.
- Tak, skarbie?
- Możemy pójść na rower?
Po porannym treningu i przemeblowaniu domu byłem wykończony, ale "tatusiu" wygrało, jak zwykle.

Zachodziłem w głowę, gdzie popełniłem błąd. Czy wtedy, gdy rzuciłem pracę? A może, gdy przytyłem? Może za dużo pracowałem, zanim zrezygnowałem z etatu w agencji? Kiedy wszystko zaczęło się sypać? Kiedy stałem się zbędny? Jak mogła nas zostawić? Jak mogła zostawić London? Czy zamierza zabrać ją ze sobą do Atlanty?
Ostatnie pytanie było najgorsze ze wszystkich.

- Zostawiła mnie.
- Wiem - odparła Marge.
- Nawet nie chciała dać nam szansy.
- Wiem.
- Dlaczego? Co zrobiłem źle?
Marge zaciągnęła się inhalatorem, chcąc zyskać na czasie, świadoma, że zrzucenie winy na Vivian czy krytykowanie jej jeszcze bardziej namiesza mi w głowie.
- Nie sądzę, żebyś zrobił coś źle. Chodzi o to, że związki bywają skomplikowane i żeby było dobrze, obie osoby muszą tego chcieć.
Wiedziałem, że to prawda, ale wcale nie poczułem się lepiej.

Wsunąłem do ust kolejną łyżeczkę puddingu i poczułem na sobie spojrzenie Vivian.
- O co chodzi? - zapytałem.
- Chyba nie zjesz tego wszystkiego?
- Niby czemu miałbym nie zjadać?
- Bo za godzinę będzie obiad. to niezdrowe. Przytyjesz.
- Jakoś to przeżyję - odparłem. - Przez miesiąc zrzuciłem trzy kilogramy.
- I tak bardzo chcesz je odzyskać? - rzuciła.

Małżeństwo było dla mnie ważne - rodzina była dla mnie ważna - i zrobię wszystko, żebyśmy byli razem.

Jej transformacja w trakcie przedstawienia była zaskakująca, i odniosłem wrażenie, że sygnalizuje jakaś głębszą zmianę.

Wbrew sobie zacząłem zastanawiać się, czy cały ranek- jej wygląd, radosny nastrój, śniadanie - nie był częścią misternie ukartowanego planu, żeby dostać to, co chciała. Ale gdy drugi raz pocałowała mnie w szyję, wybaczyłem jej.