Zastanawiam się, jakie wychowanie jest dla człowieka gorsze. Takie, w którym jest kochany i chroniony do tego stopnia, że nie ma świadomości, jak okrutny bywa świat, aż w końcu robi się już za późno, żeby nauczyć się niezbędnych umiejętności przetrwania, czy taki dom, w jakim ja wyrosłam. Najpaskudniejsza wersja rodziny, w której przetrwanie to jedyne, czego się uczysz.