Wałęsałem się po ulicach trupów, które poruszały się i mówiły, które miały nazwiska i dobytek, i odczuwały dumę, ale naprawdę były martwe. Każdy zaułek z twarzami stawał się koszmarnym snem - wredne, suche jak pieprz, twarze-muszle klozetowe...Po obejrzeniu parady takich twarzy zataczałem się jak po ciosie, nie z głodu, ale z powodu świadomości, że żyję i zawsze będę żył w tym życiu, w świecie umarłych.
