Spieramy się o prawdziwego Sokratesa, jakbyśmy grali w kości o jego płaszcz. Możemy zgodzić się na tymczasową definicję: prawdziwy Sokrates to ten, który musi umrzeć.
Bez próżnowania nie ma prawdziwego szczęścia.
Jak się nie ma prawdziwego życia, żyje się mirażami.