Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Skała macierzysta to zimno i cisza. Popioły umarłego świata niesione tu i tam przez posępny, ziemski wiatr. Niesione, rozdmuchiwane, niesione dalej. Wszystko oderwane od swego podłoża. Zawieszone w popielatym powietrzu. Podtrzymywane przez tchnienie, drżące i krótkotrwałe. Ach, gdyby moje serce było z kamienia.

Cormac McCarthy: Skała macierzysta to zimno i cisza. Popioły umarłego...
Udostępnij obrazek cytatu, kopiując kod HTML:

<a href="https://cytatybaza.pl/cytat/skala-macierzysta-to-zimno-i-cisza-popioly-umarlego-swiata-niesione-tu-i.html"><img src="https://cytatybaza.pl/cytat/obrazek/skala-macierzysta-to-zimno-i-cisza-popioly-umarlego-swiata-niesione-tu-i.webp" alt="cytat" width="600" style="max-width:100%;max-height:392px;"></a>

Nieco podobne cytaty

Jeśli zrozumiemy do czego dąży PiS, na zimno, że próbuje zrobić powtórkę Korei Południowej, i zamiast czeboli mieć polskie championy.

Bóg dał, Bóg wziął.

Wiem, wiem na pewno, że tylko z miłości dwojga ludzi płynie siła miłości do ludzkiego świata.(...) Noc wigilijna, zimno i ciemno za oknem. Światło i ciepło w nas, świątecznie. Jednak i tej świątecznej nocy wiemy, że miłość nie jest świętem. Jest pracą. Jest też bólem, strachem, gniewem, żalem, zgryzotą. Nie chcemy unikać tych ciężarów, bo to ciemność pozwala istnieć światłu, chłód – ciepłu, rozpacz – szczęściu. Już teraz, tutaj, wiem: „Miłość jest nieśmiertelna, to tylko życie trwa zbyt krótko”.

Cisza – niekiedy tylko pająk siatką wzruszy,
Lub przed oknem topolę wietrzyk pomuskuje;
Och! jak lekko oddychać, słodko marzyć duszy –
Tu mi gwar, tu mi uśmiech myśli nie krępuje.

Cisza tak długo trwała, aż za czarnymi prętami rozległ się śmiech.

Prawdziwy mężczyzna to wrażliwy wojownik. Średniowieczny rycerz, którego życie wypełnia walka o ideały, służba Bogu, królowi i biednym. Zmaga się wewnętrznie, ale w sprawach ważnych jest twardy jak skała. Jego ręka nie drży, gdy zadaje cios.

Widok ze szczytu góry. Kiedy stoję na samym wierzchołku i za chwilę mam zjechać na snowboardzie. To fantastyczne uczucie. Wokół cisza, przestrzeń, widać wszystko aż po horyzont.

Gdyby w innym kraju miałby być robiony taki finał, to niektórzy mogliby powiedzieć, że jest za zimno na trzymanie w ręce puszki.

Jestem pijany. Jednak nie zwykłym alkoholem. Marihuana, haszysz, opium, LSD. Hoduje swoją własną marihuanę w sobie. Żaden rząd nie może się w to wmieszać. Moim źródłem pijaństwa jest moja cisza, moja miłość, moja równowaga, moje zakorzenienie w sobie.

Wszędzie - cisza. Tylko w powietrzu unosi się jeszcze zapach prochu, jasnym płomieniem dopala się auto więzienne, na jezdni leżą trupy pięciu gestapowców, gdzieś dalej trup oficera SS, na chodniku granatowy policjant. A na tę scenę bitewną jednego z najsławniejszych wyczynów Polski Podziemnej patrzą prastare mury władysławowskiego Arsenału, świadka insurekcji kościuszkowskiej i rebelii listopadowej 1830 roku.