Ranek następny znacznie zmienił ogólny mój pogląd na życie. Był teraz nierównie jaśniejszy. Męczyła mnie tylko myśl, że jeszcze sześć dni dzieliło mnie od wyjazdu; nie mogłem w żaden sposób pozbyć się wrażenia, że w międzyczasie może się coś zdarzyć w Londynie i gdy tam przyjadę, wszystko nagle się zmieni.