Poza tym nie mógł się skupić, czekał na przyjście lekarza...właściwie boga, który by mu powiedział, czy jego świat jeszcze istnieje, czy już legł w gruzach.
(…) Jerzy Grzegorzewski był prawdziwym artystą, człowiekiem muśniętym przez Pana Boga.
Mój stosunek do instytucji religijnych jest cały czas taki sam – powinniśmy wybawić Boga od religii.