Po prostu ma się urodzić dziecko, produkt uboczny cudownych nocy w Mediolanie. Sprawie wiele przykrości, potem się rodzi, a później opiekujemy się nim i pewnie nawet zaczynamy je kochać.
Ja nigdy w życiu nie usiłowałem być kimś. Swojego życia nie planowałem, po prostu toczy się, samo.