- Naprawdę cię pociągam? - pytam.
- Jezu... - jęczy. - Teraz oczywiście napompujesz sobie ego.
- Pewnie tak - przyznaję ze śmiechem. - Musisz szybko mi dowalić, bo zaraz stanie się równie wielkie jak twoje.
- Przydałaby ci się zmiana fryzury - wyrywa się jej. - Jest beznadziejna. Grzywka wpada ci do oczu, jakbyś był Justinem Bieberem. To strasznie wkurzające.
Wiem, że nie ma dostępu do zdobyczy techniki, więc pomijam milczeniem fakt, że Justin Bieber już dawno temu się obciął. Nie do wiary, że wiem takie rzeczy. Ciągnę się za włosy, po czym opadam na poduszkę.
- O rany. To naprawdę zabolało. Wygląda na to, że myślałaś o tym już od jakiegoś czasu.
- Od poniedziałku - przyznaje.
- Poznaliśmy się w poniedziałek. Czyli od samego początku nienawidzisz moich włosów?
- Z krótkimi przerwami.