Należałoby w nim przypatrzyć się temu drżącemu światłu, które z upływem czasu promieniować zaczyna na kształt aureoli z duszy samotnego więźnia. Oderwany od marności powszedniego życia w sposób tak zupełny, że nawet liczenie mijających minut pozwala mu na intymne obcowanie ze Wszechświatem – samotny więzień powinien uwolnić się od całego tego balastu niedoskonałości, który przeszkadzał mu dawniej, nie pozwalając skla-rować się życiu aż do przejrzystości.
