Najbardziej złożone zdarzenia, z jakimi przychodzi nam się zmierzyć, dotyczą historii ludzkości. Gdybyśmy mieli ustalić przyczyny (...) musielibyśmy, (...) uwzględnić ogromną różnorodność (...) Sporządzenie wyczerpującej listy tych istotnych z praktycznego punktu widzenia "przyczyn", określenie ich relatywnej wagi, interakcji zachodzących między nimi - to zadanie ogromnie trudne. Tak trudne, że w istocie wykraczające poza możliwości umysłu ludzkiego na obecnym etapie jego rozwoju. Niestety, nierozwiązywalność danego problemu nigdy dotąd nie powstrzymała nikogo od preferowania rozwiązań, o których słuszności jest on przekonany. Przyjęta metoda to zawsze nadmierne uproszczenie. Ignoruje się zatem wszelkie zdarzenia poprzedzające to, które rozważamy, z wyjątkiem poprzedzających je bezpośrednio; historię zaś traktuje się tak, jakby zaczęła się zaledwie wczoraj. Jednocześnie wyrzuca się z umysłu niewygodną złożoność zjawisk. Ludzi redukujemy do pasujących do naszych założeń abstrakcji. Różnice charakterów, talentów i motywacji ulegają zrównaniu poprzez ujednolicenie. Zdarzenie przedstawione zostaje w sposób wystarczająco prosty, by umożliwić jego wyjaśnienie przez pryzmat bardzo nielicznych "przyczyn", być może nawet tylko jednej. Wyciągnięty w ten sposób wniosek teoretyczny służy następnie niejednokrotnie jako drogowskaz przyszłych działań. Nic więc dziwnego, że ich wyniki jawią się jako niezadowalające. Nadmierne uproszczenie to fatalny błąd, natomiast wyczerpujące i prawidłowe określenie wszystkich faktycznie istotnych przyczyn zdarzenia złożonego jest po prostu niemożliwe. Czy jesteśmy więc skazani na wieczne niezrozumienie historii, a tym samym niezdolni do wyciągania wniosków z doświadczeń przeszłości? (...)
(...) jesteśmy (...) w stanie (...) opracować strategię choćby w niewielkim stopniu mniej samobójczą niż ta, którą stosowaliśmy w przeszłości.