Jej odraza do samej siebie przypominała ubranie z
pokrzyw – całe ciało kłuło ją od niej i piekło. Bez przerwy
musiała się powstrzymywać, żeby wytrwać i pozostać w
bezruchu. Żeby nie zerwać się z miejsca, by zrobić jedną
jedyną rzecz, która przynosiła ulgę. Zanim to nastąpi, cała
rodzina musiała pójść spać. Ale Sukhvinder przeżywała
katusze, leżąc tak i słuchając swojego oddechu, świadoma
bezużytecznego ciężaru swego brzydkiego, odrażającego
ciała na łóżku. Lubiła rozmyślać o utopieniu się, o utonięciu
w chłodnej zielonej wodzie, i wyobrażać sobie, jak powoli
wtula się w nicość...
