Jeden czeski przychodził na moje koncerty, robił mi niekorzystne zdjęcia i oprawiał je naprawdę wstrętnymi nagłówkami. Kiedyś nazwał mnie "wielkim sterowcem, który przeleciał nad ziemią”, grubą świnią, czy podwójnym polskim tirem.
Jeden czeski przychodził na moje koncerty, robił mi niekorzystne zdjęcia i oprawiał je naprawdę wstrętnymi nagłówkami. Kiedyś nazwał mnie "wielkim sterowcem, który przeleciał nad ziemią”, grubą świnią, czy podwójnym polskim tirem.