Ja: Jak tam magisterka?
Maggie: [...] Gdyby ta praca była dzieckiem, bez wahania oddałabym ją do adopcji. A gdyby była słodkim włochatym szczeniaczkiem, porzuciłabym ją na środku ruchliwego skrzyżowania i odjechała z piskiem opon.
Wtedy współczułbym kochanemu Bogu. Teoria jest poprawna.