Gdy pan redaktor Żakowski słyszy o liście Wildsteina i idei lustracji to trzęsą mu się portki.
Gdy pan redaktor Żakowski słyszy o liście Wildsteina i idei lustracji to trzęsą mu się portki.
Jesień. Leci liście.
Pobrzękuje struna.
Popatrzcie: Stwosz idzie
i zbliża się ku nam.