- Danuśka! - rzekł - widziszże ty mnie i rozumiesz?
A ona odrzekła głosem pokornej prośby:
- Pić!...Wody!
- Jezu miłosierny!
I wyskoczył z izby. Przed drzwiami potrącił starego Maćka, który szedł właśnie zobaczyć, jak tam jest - i rzuciwszy mu jedno słowo: "Wody!" - przebiegł pędem ku strumieniowi, płynącemu w pobliżu wśród gęstwy i mchów leśnych.
