Wśród okrzyków hord pogańskich Trzeba, trzeba świętych Pańskich. Wiec niecił łoskot się rozlegnie Wpośród nocy tej bez gwiazd. Płytę grobu weź w ramiona I jak Książę z Calderona Idź od Wilna do Warszawy. Stań na murach naszych miast!
Anonimowe bluzgi w ogóle mijają się dla mnie z celem i tworzą mnóstwo negatywnej energii. Gdybym to czytał i co więcej, wziął to na poważnie, pomyślałbym „kurwa, dla kogo ja gram” i przez to umknęło mi by wielu fajnych i wartościowych ludzi.
Przy takiej sprzedawalności płyt, jaką mamy teraz na rynku, nawet wtedy kiedy wydawałoby się, że album odnosi sukces, artysta zdobywa złota czy platynową płytę, żeby zrobić to na taśmie filmowej, żeby to miało określoną jakość, to trzeba wydać pieniądze, których tak naprawdę się nie odzyskuje ze sprzedaży płyt.
Ja przede wszystkim ubolewam, że artysta nie ma gdzie pokazać tego, co robi. Ja jestem w tym cyrku dlatego, że wydaję płytę i mam świadomość, że muszę się gdzieś promować. Przecież nie będę tańczyć na rurze! Czy na lodzie… Nie ma innych propozycji dla artystów, którzy chcą zaistnieć, nie ma programów muzycznych, są tylko festiwale. Artyści robią co mogą, żeby się podlansować. Gwiazdki serialu chodzą na promocje perfum, żeby ich zdjęcie ukazało się w kronice towarzyskiej.
Zgadza się, ale wiecie panowie, na czym ona polega? Na tym, że ludzi wkurza moja niezależność, otwarte wypowiadanie się na różne tematy. Wymykam się kontroli. Kondrata można w rozmowie ułożyć, a tego chuja Lindy nie.
Zauważyłam, że dzięki gramofonowi słucha się płyty częściej w całości. To jest ciekawe, takie słuchanie rządzi się zupełnie innymi prawami. Oczywiście digital też jest ciekawy, dzięki niemu, mogliśmy odkryć tyle nowej muzyki, poprzez algorytmy poznać rzeczy, na które nigdy byśmy nie wpadli. Kiedyś to się po prostu szło do sklepu i brało jakąkolwiek płytę, oceniając ją właściwie po okładce, bo nie było jak jej przesłuchać.
A ci Amerykanie… oni nie są wcale tacy źli. Oni napadną, a potem przeproszą. A mnie za te 40 lat to nikt, kurwa, nie przeprosi.