Chwilę po tym jak weszli do mieszkania, postawiła na kuchennym stole butelkę tequili Espolón, a obok salaterkę. Wsypała do niej dwie paczki nerkowców, po czym z gracją zasiadła na krześle.
- Zordon! - krzyknęła. - Zrobiłam kolację.
Wyszedł z toalety i spojrzał niepewnie na dzisiejsze menu.
- Za bardzo się nie najemy.
- Nie, ale za to porządnie nawalimy.
